W oficjalnym komunikacie MSZ oznajmiło, że domaga się od strony niemieckiej "przedstawienia danych z badania medycznego" Nawalnego, w tym informacji o wynikach badań biochemicznych. "Mimo wszystkich naszych apeli w Berlinie nie uznano za możliwe, by zareagować na nie szybko i konstruktywnie" - oświadczył resort spraw zagranicznych.

Reklama

Zapewnił, że rosyjscy lekarze proponują "rozpoczęcie ścisłego dialogu z niemieckimi kolegami w celu przedyskutowania posiadanych w Rosji i Niemczech danych o stanie Nawalnego". MSZ zarzuciło stronie niemieckiej, że "hamuje ten proces".

"Na tle takiego niekonstruktywnego podejścia władz niemieckich trwają nadal bezpodstawne ataki na Rosję" - oznajmiło MSZ. Oceniło, że rozpętana została "zmasowana kampania dezinformacyjna". Kampania ta - zdaniem resortu - "jawnie świadczy o tym, że jej inicjatorzy uważają za główne zadanie nie troskę o zdrowie Nawalnego i wyjaśnienie prawdziwych przyczyn jego hospitalizacji, a mobilizowanie nastrojów związanych z sankcjami".

Jak wynika z komunikatu, jest on reakcją MSZ Rosji na wystąpienie państw G7 w sprawie Nawalnego. Ministrowie spraw zagranicznych państw grupy G7 we wspólnym oświadczeniu we wtorek potępili próbę otrucia rosyjskiego opozycjonisty, która - jak ocenili - została potwierdzona.

Nawalny został hospitalizowany 20 sierpnia w Omsku na Syberii. Poczuł się źle na pokładzie samolotu lecącego z Tomska do Moskwy i stracił przytomność. Na żądanie rodziny dwa dni później został przetransportowany lotniczym ambulansem do kliniki Charite w Berlinie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom i intensywnemu leczeniu.

W zeszłym tygodniu kanclerz Niemiec Angela Merkel poinformowała, że Nawalny stał się ofiarą "próby zabójstwa przez otrucie", a laboratorium Bundeswehry, badające pobrane od niego próbki, wykryło, że rosyjskiego opozycjonistę usiłowano otruć bojowym środkiem chemicznym z grupy Nowiczok.