Dziennik Gazeta Prawana logo

Coroczna rzeź fok w Kanadzie; obrońcy praw zwierząt protestują

27 marca 2021, 08:54
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Foki
<p>Foki</p>/Shutterstock
W Kanadzie każdego roku zabijanych jest średnio trzysta tysięcy fok. Mordowane są pałką, zanim nauczą się pływać. Zdarzają się przypadki obdzierania żywych jeszcze zwierząt ze skóry. Organizacja obrońców praw zwierząt Humane Society International chce, by rząd Kanady zakazał wreszcie bestialskich polowań na foki, wskazując, że blisko 98 proc. zabijanych fok ma mniej niż trzy miesiące. Nieoczekiwanie w osiągnięciu tego celu może pomóc pandemia.

Marzec to czas, gdy na kanadyjskim wschodnim wybrzeżu foki rodzą małe.

- powiedziała PAP Rebecca Aldworth z kanadyjskiego oddziału HSI. Organizacja zachęca obecnie do podpisywania petycji do rządu w sprawie zakazu takich polowań.

- dodała Aldworth. Pierwsze drastyczne raporty o zabijaniu pałkami kilkutygodniowych fok pojawiły się już w latach 60.

Polowanie na focze szczenięta

Biuro prasowe ministerstwa ds. rybołówstwa i oceanów w odpowiedzi na pytania PAP przekazało, że „rząd Kanady popiera zrównoważone, prowadzone w humanitarny sposób polowania na foki i uznaje ich znaczenie dla społeczności rdzennych mieszkańców, społeczności wiejskich i przybrzeżnych; polowanie na focze szczenięta jest w Kanadzie nielegalne od 1987 roku”. Biuro prasowe powołało się na opracowane przez służby weterynaryjne i wdrożone w 2009 roku regulacje, mające zapobiegać niehumanitarnym polowaniom.

Tymczasem według cytowanych przez HSI dwóch raportów służb weterynaryjnych z 2007 roku komercyjne polowania są niehumanitarne, zdarzają się przypadki obdzierania żywych jeszcze zwierząt ze skóry. Według strony internetowej HSI przez minionych pięć lat podczas wiosennych polowań w Kanadzie zginęło około miliona fok, w większości fok grenlandzkich.

UE zakazała importu produktów z fok

W 2009 r. UE zakazała importu produktów z fok, właśnie ze względu na okrucieństwo komercyjnych polowań. Wyjątek dotyczy importu m.in. produktów z fok zabitych w tradycyjnych polowaniach Innuitów. Kanada wniosła sprawę do Międzynarodowej Organizacji Handlu, ale ta w 2014 roku uznała, że unijne regulacje w związku z traktowaniem zwierząt są „niezbędne, by chronić moralność”.

Na początku 2011 roku Kanada podpisała z Chinami umowę w sprawie eksportu mięsa z fok, foczego tłuszczu i skór. Jednak, jak powiedziała Aldworth, „filmy dokumentujące zabijanie młodych fok trafiły do mediów, a eksport potraktowano jako próby przekształcania Chin w śmietnik na towary, których nie sprzedano gdzie indziej”.

Kiedy UE wprowadzała zakaz importu, rząd Kanady twierdził, że polowania dają pracę ok. 6 tys. osób, a zyski z polowań to 35-40 mln dolarów. HSI twierdzi, że rząd dofinansowuje komercyjne polowania milionami dolarów. Ministerstwo rybołówstwa i oceanów przekazało jednak PAP, że „rząd Kanady nie subsydiuje polowań na foki”.

Dla Innuitów polowanie na foki stanowi część tradycji

Dla Innuitów polowanie na foki stanowi część tradycji. Jak w mediach społecznościowych wyjaśniał kilka dni temu Angus Andersen, który podaje wiele informacji na temat tradycyjnego życia, na Labradorze nie poluje na foki w marcu, ponieważ rodzą się młode, a powstrzymanie się od polowań wyraża szacunek dla natury.

- wskazała Aldworth.

Obrońcy praw zwierząt wskazują na dodatkowe przyczyny, które mogą przyspieszyć koniec komercyjnych polowań.

Pierwszą z nich jest brak zainteresowania.  - zwróciła uwagę Aldworth. Resort ds. rybołówstwa i oceanów przekazał PAP, że „uczestnictwo w polowaniach na foki i popyt na produkty z fok są niskie, a liczba upolowanych zwierząt pozostaje w granicach umożliwiających utrzymanie populacji, zgodnie z rekomendacjami naukowców”. Od 2016 roku nie określa się kwot polowań, a rekomendacje nie są przekraczane.

Druga przyczyna to spowodowana pandemią rosnąca świadomość złożoności ekosystemów. Aldsworth podkreśliła, że na świecie „dokonuje się przewartościowań relacji ludzi z przyrodą, ludzie coraz lepiej rozumieją, że nie można bezkarnie niszczyć środowiska”.

Trzecia przyczyna to zmiany klimatu i malejące obszary, na których foki mogą żyć i wychowywać małe. Kanadyjskie media informowały, że np. na północnym Labradorze lód, który o tej porze roku powinien mieć metr grubości, ma tylko 15 cm. Tymczasem foki potrzebują powierzchni lodowych, by rodzić i wychowywać małe. „Pewnego dnia może się okazać, że populacja fok po prostu się załamie” - dodała Aldsworth.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Tematy: Kanadafoki
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj