27-letnia Niemka, samotna matka szóstki dzieci, "nalała wodę do wanny i rozłożyła w niej zabawki do kąpieli. Według aktu oskarżenia miała po kolei budzić swoje dzieci, zabierać je do łazienki i dusić lub topić w wannie. Następnie zawijała każde dziecko w ręcznik i zanosiła do pokoju dziecinnego" - pisze w poniedziałek dziennik "Berliner Zeitung".

Reklama

Jej najstarszy syn przeżył. Matka wysłała go wcześniej do babci.

Ciała dzieci, Melina (1), Leonie (2), Sophie (3), Timo (6) i Luca (8), zostały odnalezione 3 września ubiegłego roku.

Matka po dokonaniu zbrodni rzuciła się pod pociąg na dworcu głównym w Duesseldorfie, ale przeżyła.

Według prokuratury, motyw zbrodni do tej pory nie został wyjaśniony. Prokuratura twierdzi, że kobieta wykorzystała bezradność i bezbronność swoich dzieci, działając w podstępny sposób.

Rodzina była znana miejskiemu urzędowi ds. młodzieży przed popełnieniem przestępstwa. Przyznano jej wsparcie, ale matka odrzuciła dalsze oferty pomocy. Nic nie wskazywało na to, że dzieci mogą być w niebezpieczeństwie - pisze "Berliner Zeitung".

Do tej pory oskarżona utrzymywała, że jest niewinna: zamaskowany nieznajomy miał wejść do jej mieszkania i zabić jej dzieci. Rzecznik prokuratury powiedział jednak, że nie znaleziono żadnych śladów ani punktów wyjścia dla tej wersji. Nic nie wskazywało na to, że tak mogło być. Rozprawy potrwają do połowy sierpnia. Oskarżona przebywa obecnie w areszcie śledczym.

Zbrodnia ta wywołała w Niemczech przerażenie.