Chodzi o węgierską ustawę zakazującej propagowania homoseksualizmu w szkołach i przewidującej stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii. Wcześniej krytycznie odniosła się do niej Komisja Europejska i jej szefowa Ursula von der Leyen.

Reklama

Temat pojawił się też na szczycie UE w Brukseli. Premier Węgier Viktor Orban bronił nowego prawa. W czasach komunizmu homoseksualiści byli prześladowani, a ja walczyłem o ich wolność i prawa - oświadczył jeszcze przed rozpoczęciem szczytu.

Jestem bojownikiem o wolność. W czasach komunistycznego reżimu homoseksualizm był karany. A ja walczyłem o ich (tj. homoseksualistów - red.) wolność i ich prawa. Bronię praw homoseksualistów. Ale w tej ustawie nie o to chodzi. Chodzi w niej o dzieci i o rodziców. (...) Nie chodzi o homoseksualistów, chodzi o dzieci i rodziców. Dobrze najpierw przeczytać, a dopiero potem reagować. To właściwa kolejność. W ustawie chodzi o to, by decyzja w sprawie edukacji seksualnej dzieci należała wyłącznie do rodziców - zaznaczył szef węgierskiego rządu.

Reakcja Morawieckiego

O tę kwestię na konferencji po szczycie pytany był też premier Polski Mateusz Morawiecki. Przekazał, że podczas debaty nad węgierską ustawą dotyczącą ochrony dzieci jednoznacznie wskazywał, że należy chronić rodziny oraz chronić dzieci, aby nie podlegały one żadnym działaniom o charakterze indoktrynacyjnym.

Zwrócił uwagę, że w ugruntowanym orzecznictwie, a także w prawie międzynarodowym znajdują się "jednoznaczne zapisy mówiące o tym, że to rodzice mają prawo do wychowywania swoich dzieci". I podkreślałem to bardzo wyraźnie, ponieważ jest to jednocześnie w moim bardzo głębokim przekonaniu słuszne podejście, żeby to rodzice mogli zadecydować, kto i na jakiej zasadzie może prowadzić jakiekolwiek działania o charakterze edukacyjnym czy indoktrynację na terenie placówek oświatowych, na terenie placówek szkolnych - mówił Morawiecki.

Przywódcy o ustawie

Wielu przywódców odniosło się jednak do węgierskiej ustawy krytycznie.

Premier Luksemburga Xavier Bettel powiedział, że jest ona nie do zaakceptowania. Nazwał ją wręcz "cenzurą". Tylko dwa kraje powiedziały, że są całkowicie po stronie Węgier: Słowenia i Polska. Inne nas poparły lub nic nie powiedziały – powiedział dziennikarzom Luksemburczyk.

Prezydent Francji Emmanuel Macron stwierdził, że nowe węgierskie prawo nie jest zgodne z wartościami Unii Europejskiej.

Wcześniej holenderski premier Mark Rutte, zwracając się do Orbana powiedział, aby przestrzegał praw osób LGBT lub opuścił Unię Europejską.

Macron pytany o tę kwestię zaznaczył, że nie popiera wykluczenia Węgier. To pytanie egzystencjalne dla Europejczyków, to wielka debata. Nie jestem zwolennikiem korzystania z artykułu 50 (inicjowanie wykluczenia z UE) - powiedział Macron na konferencji prasowej po szczycie.

Belgijski premier Alexander de Croo powiedział, że ustawa jest "prymitywna”. Powiedzieliśmy mu (Orbanowi - red.) wyraźnie: to za daleko. Tutaj wyznaczamy linię - powiedział dziennikarzom belgijski premier Alexander De Croo.

Do sprawy miał odnieść się też premier Portugalii Antonio Costa, podkreślając, że pełne członkostwo w UE wiąże się z zobowiązaniami. UE nie jest imperium w budowie jak ZSRR. (...) Zdecydowałeś się dobrowolnie wstąpić do klubu, cieszyliśmy się, że chciałeś dołączyć. Ale jeśli dołączysz, musisz grać zgodnie z zasadami i wartościami - powiedział Costa, zwracając się do Orbana, cytowany przez "Politico".

Reklama

Parlament Węgier przyjął w ubiegłym tygodniu ustawę zakazującą propagowania homoseksualizmu w szkołach i przewidującą stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii. W głosowaniu nie wzięła udziału większość partii opozycyjnych.

W ustawie zapisano, że szkolne zajęcia podejmujące kwestie seksualności nie mogą propagować zmiany płci ani homoseksualizmu. Takie zajęcia poza pedagogami szkolnymi będą mogły prowadzić tylko osoby i organizacje występujące w oficjalnym, aktualizowanym rejestrze.

W ustawie zakazano też udostępniania osobom poniżej 18. roku życia treści pornograficznych, a także popularyzujących zmianę płci zapisanej w chwili urodzenia, jak również homoseksualizm.

Ustawa zaostrza ponadto kary przewidziane w kodeksie karnym za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą nawet do 20 lat pozbawienia wolności.