Szijjarto powiedział węgierskim dziennikarzom, że ci, którzy formułują krytyczne opinie o ustawie, robią to na podstawie globalnej kampanii fejkowej. Tymczasem, jak zapewnił, ustawa nie wyróżnia w negatywny sposób żadnej grupy społecznej, a tylko ma na celu ochronę węgierskich dzieci: z jednej strony ma je chronić przed pedofilami, a z drugiej - zagwarantować, że wychowanie dziecka związane z orientacją seksualną będzie prawem i obowiązkiem wyłącznie rodziców.

Reklama

Czego dotyczy kontrowersyjna ustawa?

W przyjętej tydzień temu ustawie węgierskiej zapisano m.in., że szkolne zajęcia, podejmujące kwestie seksualności, nie mogą propagować zmiany płci ani homoseksualizmu, a także że państwo chroni prawo dziecka do zachowania tożsamości, odpowiadającej płci w chwili urodzenia.

W ustawie zakazano też udostępniania osobom poniżej 18. roku życia treści pornograficznych, a także popularyzujących zmianę płci zapisanej w chwili urodzenia, jak również homoseksualizm. Ustawa przewiduje ponadto stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii i zaostrza kary przewidziane w kodeksie karnym za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą nawet do 20 lat pozbawienia wolności.

Ustawa narusza przepisy UE?

Komisja Europejska poinformowała w środę, że analizuje węgierską ustawę, w czwartek przekazano zaś, że KE oceni, czy ustawa narusza przepisy unijne.

W niedzielę burmistrz Monachium Dieter Reiter zapowiedział zaś, że wystosuje list do UEFA, w którym wezwie do zorganizowania tęczowego protestu przeciwko polityce premiera Węgier Viktora Orbana. Rada Miasta Monachium już wcześniej postulowała, aby ta arena piłkarskich Mistrzostw Europy została podświetlona w kolorach tęczy na środowy mecz Niemcy - Węgry.

UEFA odrzuciła we wtorek ten wniosek, argumentując to jego politycznym kontekstem: "komunikatem dotyczącym decyzji węgierskiego parlamentu narodowego".