Rząd Tajlandii wprowadził stan wyjątkowy w Bangkoku oraz czterech prowincjach, sąsiadujących ze stolicą. Premier zagroził, że użyje siły przeciwko buntownikom. Wszystko przez opozycyjne akcje antyrządowe. Demonstranci wdarli się do budynku resortu spraw wewnętrznych i zmusili szefa rządu do ucieczki. Żołnierze strzelali w powietrze.
Z napływających z Bangkoku informacji wynika, że , uzbrojonych w armatki z gazem łzawiącym.
Opozycja . Wczoraj doprowadziła do anulowania weekendowego szczytu 16 państw Azji w kurorcie Pattaya.
Dziś, gdy manifestanci wtargnęli do ministerstwa, pełniący wartę żołnierze oddali . Nie powstrzymali jednak demonstrantów przed wejściem do budynku.
Manifestanci szukali szefa rządu, który kilka minut wcześniej ogłosił wprowadzenie stanu wyjątkowego. Według agencji Reutera, zanim do środka weszli demonstranci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl