Japońska agencja odpowiedzialna za zarządzanie kryzysowe zaleciła ewakuację ponad 51 tys. mieszkańców pięciu prefektur. Ponad tysiąc osób ewakuowano do bazy Sił Samoobrony Powietrznej w Wajima. Szybka kolej została wstrzymana na kilku trasach biegnących przez tereny dotknięte trzęsieniem ziemi.
W poniedziałek po południu poziom alertu tsunami został obniżony. Oznacza to, że ewentualne fale nie powinny przekroczyć 3 metrów - wyjaśniła agencja AP; wcześniej obawiano się fal pięciometrowych. Władze lokalne zwróciły się jednak do mieszkańców z apelem o wstrzymanie się z powrotami do domów. Rzecznik rządu wyjaśnił, że fale tsunami mogą powracać i podczas poprzednich kataklizmów niejednokrotnie ginęli ludzie, którzy po przejściu pierwszej fali wracali do domów po niezbędne rzeczy.
Najtrudniejsza sytuacja panowała w mieście Wajima, gdzie doszło do znaczących pęknięć ziemi, uwięzienia ludzi pod gruzami zawalonych budynków i pożaru. Elektryczność przestała docierać do ponad 32 tys. domów, poinformowała agencja Kyodo.
Trzęsienie było odczuwalne na dużym obszarze od Hokkaido w północnej Japonii po południowo-zachodni region Kiusiu. Dla prefektur po stronie Morza Japońskiego wydano ostrzeżenia i zalecenia dotyczące tsunami, podobne ostrzeżenia wydały także władze rosyjskie dla Sachalinu, a władze obu Korei - dla swoich wschodnich obszarów przybrzeżnych.
Po trzęsieniu ziemi w elektrowniach jądrowych w kraju nie zgłoszono żadnych nieprawidłowości, oznajmił japoński rząd, który utworzył biuro reagowania kryzysowego w biurze premiera w Tokio.
Dziennikarz. W mediach od ćwierć wieku, pamiętający czasy, gdy papierowe gazety były jeszcze czarno-białe. Dziś zachwycony możliwościami, które daje internet. Uważa, że media powinny być jednocześnie i wolne, i szybkie. Oprócz polityki interesują go tematy społeczne i naukowe. Miłośnik gry słów i półsłówek - także w tytułach. W dzienniku.pl od kwietnia 2020 roku. Prywatnie dumny właściciel niebieskiego busika i przyjaciel psa Kluska.