Dziennik Gazeta Prawana logo

Francuski admirał ostrzega: Taki rosyjski atak zagrozi miliardowi ludzi

16 kwietnia 2024, 13:08
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wiceadmirał Didier Maleterre
Wiceadmirał Didier Maleterre/East News
Wiceadmirał Didier Maleterre, wiceszef dowództwa morskiego NATO ostrzega, że hybrydowy podwodny atak Rosji może zagrozić bezpieczeństwu nawet miliarda ludzi po obu stronach Atlantyku. 

Europa i USA coraz bardziej uzależnione są od podwodnej infrastruktury - pisze "Guardian". Nie chodzi tylko o kable telekomunikacyjne, ale także o rurociągi czy podstawy potężnych morskich elektrowni wiatrowych. Zdaniem francuskiego wiceadmirała Didiera Maleterre'a, ta infrastruktura będzie podstawowym celem rosyjskiej wojny hybrydowej. 

"Rosjanie opracowali wiele metod…"

Wiemy, że Rosjanie opracowali wiele metod podmorskiej wojny hybrydowej, by uderzyć w Europę. Cała nasza podwodna gospodarka jest zagrożona - wyjaśnił wiceadmirał Maleterre. Na szczęście wiemy, co Rosjanie mają pod wodą oprócz okrętów podwodnych. I nie jesteśmy naiwni, my - członkowie NATO - pracujemy wspólnie nad neutralizacją tych zagrożeń - dodał.

Zdaniem oficera, który spędził karierę na okrętach podwodnych, obecna infrastruktura nie jest odpowiednio zabezpieczona przed wojną hybrydową, bo prywatne firmy, które ją budowały, nie brały w ogóle takiej możliwości pod uwagę. Wszystkie nasze łącza internetowe pomiędzy USA, Kanadą i Unią Europejską idą pod wodą, więc są bardzo wrażliwe na ataki - dodał. To samo, jego zdaniem, tyczy się morskich farm wiatrowych, które też zależą od podwodnej infrastruktury.

Sto okrętów podwodnych w akcji…

NATO stara się chronić te instalacje. Jak tłumaczy Maleterre, ponad sto okrętów podwodnych patroluje Arktykę, Morze Czarne, Atlantyk, Bałtyk czy Morze Śródziemne. To kluczowa misja, bo od niej zależy bezpieczeństwo ponad miliarda obywateli państw NATO. Dodał jednak, że okręty paktu nie mogą być wszędzie, dlatego wzywa kraje NATO do ciągłego monitorowania morskiej infrastruktury. Same okręty nie dadzą rady patrolować każdego metra kabla. To niemożliwe. Dlatego trzeba brać przykład z takich krajów jak Norwegia, Szwecja czy Dania, które używają dronów, czujników i podwodnych bezzałogowców, by wykryć nadciągające niebezpieczeństwa - podsumował. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj