Piękne terenowe BMW Kazimierza Marcinkiewicza nie jest już takie piękne. Wszystko przez rysy na karoserii pozostawione przez jakiegoś wandala. Były premier wpadł we wściekłość, gdy wracając z Izabel z restauracji, zobaczył, w jakim stanie jest jego auto - donosi "Super Express".
Gdy młoda małżeńska para po przylocie z Londynu piła spokojnie kawę i relaksowała się przy ciastkach w warszawskim hotelu Sobieski, Kazimierza Marcinkiewicza i zostawił na nim rysy - pisze bulwarówka.
Były premier był wyraźnie zaskoczony i zły, gdy zauważył uszkodzenia na karoserii. Nic dziwnego, .
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane