13 kwietnia pojawiła się informacja, że Aleksander M.-B spowodował wypadek. "Niedaleko Konstancina-Jeziorny zderzyły się samochód osobowy i motocykl. Mężczyzna kierujący jednośladem trafił do szpitala. Jak ustalił portal tvnwarszawa.pl, za kierownicą auta siedział znany muzyk Aleksander M.-B." - przekazał wówczas portal tvn24.pl. Dotąd gwiazdor nie komentował sprawy. Prokuratura wszczęła śledztwo. Teraz okazuje się, że muzyk usłyszał zarzut.
Wypadek w Słomczynie pod Warszawą
Do wypadku doszło na skrzyżowaniu ulic Jabłonowej i Wilanowskiej w Słomczynie. Samochód prowadzony przez Aleksandra M.-B. zderzył się z motocyklem marki Yamaha. W wyniku zdarzenia ranny został 37-letni motocyklista, który spędził trzy dni w szpitalu. Prokuratura potwierdza, że kierowcą był 42-letni mężczyzna podróżujący z dzieckiem, ale początkowo nie ujawniono jego tożsamości.
Wniosek prokuratury w sprawie Aleksandra M.-B.
Ostatecznie Aleksander M.-B. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania wypadku drogowego i przyznał się do winy. W rozmowie z Plejadą rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr A. Skiba wyjaśnia, że prokuratura zawnioskowała prośbę o warunkowe umorzenie sprawy. "W ocenie prokuratora zebrany w sprawie materiał dowodowy wskazuje, że podejrzany dopuścił się popełnienia zarzuconego mu czynu. Przesłuchany w charakterze podejrzanego Aleksander M.-B. przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu i złożył wyjaśnienia korespondujące z ustaleniami dochodzenia. Ponadto wyraził żal i skruchę w związku z wypadkiem drogowym" - powiedział Skiba.
— słyszymy.
Beata Zatońska, dziennikarka, autorka książek, miłośniczka i znawczyni Włoch oraz filmoznawczyni. Współautorka bloga italianki.pl oraz m.in. książki "Zmontowani". W Dziennik.pl zajmuje się tematyką show-biznesową oraz lifestylową.
