Dziennik.pl logo

Internetowy scam! Jak Meta łamie unijne przepisy?

dzisiaj, 11:27
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Social media
Social media/Shutterstock
760 milionów złotych. Tyle, według szacunków analityków, mogła zarobić w rok sama Meta na emisji fałszywych reklam w Polsce. Internetowy scam urósł do rangi wielkiego, zautomatyzowanego biznesu, w którym dotychczas reguła była prosta: platforma zgarnia pieniądze za reklamę, a koszty i ryzyko ponosi zwykły użytkownik. Lawinowo rosnąca skala oszustw i bezsilność dotychczasowych mechanizmów sprawiają, że w Polsce rośnie presja społeczna i instytucjonalna na zmianę prawa, która ma raz na zawsze ukrócić takie działania gigantów internetowych.

Czym tak naprawdę jest scam w erze AI i pieniędzy?

Nie od dziś mówi się o różnego rodzajach próbach wyłudzenia pieniędzy przez internet. Pisanie wiadomości przez różne komunikatory z prośbą o szybki przelew, z powodu wypadku czy wsparcia łatwo już rozpoznać. Podejrzane konta, błędy w zdaniach czy brak konkretnych informacji, to rzeczy, na które wiele osób zwraca już szczególną uwagę i nie da się w ten sposób oszukać. Dziś dochodzi już do oszustw na większą skalę. Takie, które nie tak łatwo wyłapać, gdy szybko scrolujemy po internecie. Oszuści korzystają w tym momencie z wysokiej jakości technologii. Kradną wizerunek znanych marek, instytucji publicznych, a także popularnych influencerów i sportowców. W efekcie na ekranach naszych telefonów lądują idealnie przygotowane pułapki: od fałszywych platform inwestycyjnych i kryptowalutowych, przez podrobione sklepy internetowe, aż po groźne linki wyłudzające dane i „cudowne” produkty medyczne.

Gigantyczny biznes oparty na ludzkiej naiwności

Można by się zastanowić czemu tak ogromna firma jaką jest Meta pozwala na oszustwa i wyłudzanie na własnych platformach. Odpowiedź niestety jest dość oczywista, chodzi o pieniądze, które w ogromnych ilościach zarabiają z tego typu reklam. Niezależne analizy pokazują, że firma mogła wyciągnąć w Polsce blisko 760 milionów złotych rocznie z ich emisji, które odpowiadały za ponad 10% całkowitego zasięgu reklamowego w kraju.

Sytuację tę podsumowuje Rafał Brzoska, inicjator akcji #STOPscam:

"Meta od lat dysponuje technologią, pieniędzmi i danymi, które pozwalają wykrywać oszustwa. A mimo to scam nadal jest masowo obecny na jej platformach. Dlaczego? Dlatego, że to się po prostu opłaca. Nie możemy dłużej akceptować sytuacji, w której platforma pobiera pieniądze za emisję reklamy, a kiedy okazuje się ona oszustwem, konsekwencje ponosi przede wszystkim użytkownik. To jest model, który trzeba zmienić. Meta ponosi odpowiedzialność za oszukańcze reklamy – tydzień temu orzekł tak sąd niemiecki, identycznie jak wcześniej polski sąd apelacyjny."

Uruchomiony w ramach akcji 150% system ScamWatch oraz Fundacja Instrat pod koniec sierpnia rozpoczęły systematyczne zbieranie twardych danych na temat skali przestępczych reklam w sieci. Dzięki temu widzimy, że nie są to już puste słowa i slogany, ale czyste fakty. Poniższe zestawienie doskonale ilustruje, jak potężnym mechanizmem stał się internetowy scam na platformach Mety w Polsce:

Obszar / Wskaźnik

Wartość / Dane

Opis / Kontekst

Przeanalizowane reklamy

2 045 114

Liczba wszystkich reklam pobranych przez system ScamWatch w Polsce (stan do 20 września).

Reklamy podejrzane

290 829 (16,5%)

Odsetek ogółu reklam, które wzbudziły podejrzenia systemów analitycznych.

Scam wysokiego ryzyka

28 215

Reklamy o jednoznacznym, przestępczym charakterze.

Przychody Mety ze scamu

Ok. 760 mln zł rocznie

Szacunki Fundacji Instrat dotyczące zarobków Mety na oszukańczych reklamach w Polsce (ok. 37% całkowitych przychodów firmy w kraju).

Zasięg oszukańczyh reklam

10,8%

Udział scamu w całkowitym zasięgu reklamowym na platformach Mety w Polsce.

Szara strefa

41%

Odsetek reklam w oficjalnej Bibliotece Reklam Mety pozostających w „szarej strefie”.

Dziurawa biblioteka i „szara strefa”. Dlaczego platformy są bezkarne?

Platformy pozostają bezkarne, ponieważ obecne mechanizmy weryfikacji są pełne luk, dzięki czemu przestępcy bez trudu omijają zabezpieczenia. Zamiast pełnej transparentności, wymaganej przez unijne prawo (w tym unijne rozporządzenie DSA), pojawiają się opóźnienia sięgające nawet 24 godzin, które oszuści bez trudów wykorzystują. Masowo podmieniają kampanie tuż po emisji scamowskiej reklamy, zamieniając ją na treść całkowicie neutralną. Jest to łamanie nie tylko zasad etyki, ale również unijnych i krajowych przepisów. Przez takie działania systemy Mety tego nie odnotowują. W efekcie aż 41% reklam w Bibliotece Reklam Mety ląduje w tzw. szarej strefie, czyli w przestrzeni całkowicie nieprzejrzystej, wymykającej się rzetelnej kontroli, badaniom społecznym oraz skutecznemu nadzorowi. Co więcej, platforma utrudnia niezależnym ekspertom kontrolowanie sytuacji. Wprowadza sztuczne ograniczenia w pobieraniu danych, dzięki czemu te szkodliwe reklamy bez przeszkód trafiają do miliony użytkowników.

Instytucje mówią STOP. Kto stanął po stronie użytkowników?

W obliczu tak masowej skali zjawiska i bezczynności platform, zdecydowany krok postanowił postąpić Rafał Brzoska, inicjując ogólnokrajową akcję #STOPscam. To właśnie z jego inicjatywy, we współpracy z ekspertami, ruszył zaawansowany system monitorujący ScamWatch. Powstała również petycja do polskiego rządu, domagająca się radykalnych zmian w prawie. Działania te szybko zyskały szerokie poparcie. Problem oficjalnie dostrzegły kluczowe instytucje państwowe, takie jak Komisja Nadzoru Finansowego (KNF), Minister Cyfryzacji, UODO oraz UOKiK, uznając cyberprzestępczość reklamową za poważne zagrożenie systemowe. Do akcji dołączyły także znane twarze i autorytety takie jak: Ewa Chodakowska, Małgorzata Rozenek-Majdan, Łukasz Piszczek i Bartek Jędrzejak. W mediach społecznościowych nagłaśniają oni sprawę kradzieży wizerunku. Poparcie wyraziło już ponad 167 tysięcy Polaków, którzy podpisali się pod petycją, żądając realnej odpowiedzialności.

Jak ukrócić bezkarność? Trzy filary rewolucji prawnej

Skoro dotychczasowe przepisy i unijne regulacje okazują się niewystarczające, a apele do dobrej woli gigantów przynoszą marny skutek, potrzebna jest fundamentalna zmiana. W ramach akcji #STOPscam zaproponowano konkretny, trzyfilarowy pakiet zmian prawnych, który ma przenieść ryzyko finansowe z kieszeni użytkownika bezpośrednio na korporacje:

1. Obowiązkowa weryfikacja AML/KYC - platformy miałyby ustawowy obowiązek rzetelnego sprawdzania tożsamości każdego reklamodawcy, płatnika i beneficjenta rzeczywistego zanim emisja jakiejkolwiek reklamy w ogóle dojdzie do skutku (brak weryfikacji to brak startu kampanii).

2. Zasada 150% - jeśli platforma przepuści scam i zarobi na jego emisji, musi zwrócić 100% zysku z tej reklamy oraz zapłacić dodatkowe 50% kary administracyjnej, co sprawi, że czerpanie zysków z przestępstw przestanie się po prostu opłacać.

3. Fundusz kompensacyjny dla ofiar - część środków z kar administracyjnych zasili specjalny fundusz przeznaczony na realną pomoc i rekompensatę szkód dla osób, które straciły pieniądze lub dane w wyniku internetowych oszustw.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj