W czwartek przed południem Ihor M. wszedł na teren Opactwa Jarosławskiego (woj. podkarpackie), zabrał z klasztornej kuchni nóż i zaatakował nim pięć osób: czterech mężczyzn i kobietę. Ksiądz Stanisław, który próbował go powstrzymać, zmarł. Drugi duchowny, ks. Adrian, w wyniku ataku odniósł obrażenia.
Ekspert: Kościół stanął tym razem na wysokości zadania
Zdaniem Marcina Przeciszewskiego, byłego prezesa Katolickiej Agencji Informacyjnej, wydarzenie przyczyniło się do wzmocnienia nastrojów antyukraińskich, które w polskiej debacie publicznej obecne są od wielu miesięcy.
Jednocześnie – jak zaznaczył publicysta – grożąca nam lawina wzrostu nastrojów antyukraińskich została nieco zmniejszona dzięki "zdecydowanej, szybkiej i głęboko ewangelicznej reakcji przedstawicieli Kościoła w Polsce".
Kościół stanął tym razem na wysokości zadania. Pierwszy, mocny głos ze strony hierarchy pojawił się już kilka godzin po ataku. Mówię tu o apelu metropolity przemyskiego abp. Adama Szala, który nie tylko wezwał do modlitwy w intencji ofiar i ich rodzin – co jest niejako oczywiste – ale zaapelował także o modlitwę w intencji sprawcy – zaznaczył. Dodał, że w apelu abp. Szala znalazła się również prośba, aby te wydarzenia nie rodziły nienawiści i niechęci.
Przeciszewski podkreślił, że tego samego dnia głos w tej sprawie zabrali również przewodniczący KEP abp Tadeusz Wojda i prymas Polski abp Wojciech Polak.
W opublikowanym w czwartek oświadczeniu prymas wyraził prośbę, "aby ten przestępczy akt konkretnego człowieka nie zrodził w naszych sercach nienawiści i niechęci wobec naszych sióstr i braci z Ukrainy".
"Pomimo gniewu i bólu, jaki odczuwamy, niech to bolesne doświadczenie nie będzie zarzewiem nienawiści. Bądźmy za siebie nawzajem odpowiedzialni, bądźmy solidarni i budujmy jedność, bo jest ona szczególnie potrzebna właśnie tam, gdzie dzieje się zło i niesprawiedliwość" – napisał prymas.
Przeciszewski zwrócił uwagę, że w podobnym tonie wypowiedział się w piątek przewodniczący Rady KEP ds. Migrantów i Uchodźców bp Krzysztof Zadarko. Na konferencji prasowej zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Migranta i Uchodźcy stwierdził, że "przenoszenie odpowiedzialności za te wydarzenia z jednego człowieka na całą grupę etniczną czy narodowościową jest nadużyciem i skandalem".
Apelujemy tylko o to, żeby nie iść w tym kierunku, bo to jest po pierwsze – niegodne, po drugie – niesprawiedliwe, a po trzecie, będzie wywoływało jeszcze więcej nieszczęść – mówił hierarcha.
Bp Zadarko podkreślił również, że "agresja i niechęć do kogokolwiek z tej racji, że ktoś jest innego wyznania, z innej rasy, z innego kraju, że pochodzi z Ukrainy, z Niemiec czy z jakiegokolwiek innego kraju [...] jest nie do pogodzenia z chrześcijaństwem, nie może mieć miejsca".
Publicysta przypomniał, że tego samego dnia na stronie Konferencji Episkopatu Polski opublikowany został apel Rady Komisji Episkopatu Polski ds. Migrantów i Uchodźców, którego autorzy podkreślili, że "każdy akt wrogości wobec obcokrajowca, pochodzącego z Ukrainy czy jakiegokolwiek innego kraju, jest poważnym naruszeniem podstawowych zasad religii chrześcijańskiej".
Jego autorzy zaznaczyli, że pojedynczy czyn, nawet budzący uzasadniony sprzeciw, nie może stać się podstawą potępienia całego narodu czy grupy społecznej. "Zemsta, rewanż lub odwet są niegodne człowieka i nigdy nie przynoszą dobrego owocu" – ocenili.
Ekspert: To jest szczyt postawy chrześcijańskiej
Zdaniem byłego szefa KAI najmocniejszym i najbardziej poruszającym głosem ze strony Kościoła była homilia wygłoszona w sobotę przez ks. Adriana, jednego z duchownych zranionych przez Ihora M. Ksiądz, który w sobotę pojawił się przy ołtarzu z widocznym opatrunkiem i posiniaczoną twarzą, zaapelował do wiernych o przebaczenie sprawcy i modlitwę w jego intencji. Prosił, by winą za zło, które się zdarzyło, nie obarczać całego narodu, z którego pochodzi napastnik.
Poszkodowany ksiądz oświadczył, że przebaczył zabójcy. To jest szczyt postawy chrześcijańskiej – ocenił.
Zdaniem publicysty pomimo postępującej sekularyzacji Kościół w Polsce wciąż jest jednym z kluczowych autorytetów w przestrzeni publicznej. Dlatego w sytuacji, kiedy Polsce grozi wzrost niekontrolowanej fali nienawiści, zadaniem hierarchów jest "przypomnienie o podstawowych zasadach wynikających z bycia chrześcijaninem".
Ekspert: Kościół ma na tym polu olbrzymie zasługi
Przeciszewski przypomniał, że Kościół w Polsce od ponad 40 lat jest zaangażowany w dialog polsko-ukraiński, szczególnie z ukraińskim Kościołem Greckokatolickim. Dialog ten zainicjował w 1987 roku papież Jan Paweł II z okazji tysiąclecia chrztu Rusi.
Ten dialog cały czas jest żywy i dynamiczny. W dużej mierze to dzięki niemu nie odżyły w Polsce demony nienawiści i rozliczania krzywd, które mogły obudzić się po powstaniu Ukrainy jako niepodległego państwa. Kościół ma na tym polu olbrzymie zasługi – ocenił.
Przypomniał szereg inicjatyw podjętych przez ówczesnego przewodniczącego KEP abp. Józefa Michalika, m.in. podpisanie w 2005 r. wspólnego listu Kościołów w Polsce i w Ukrainie, w którym powtórzone zostały słynne słowa z listu do biskupów niemieckich: "przebaczamy i prosimy o przebaczenie", a także orędzie z 2013 roku, podpisane przez arcybiskupa Michalika i zwierzchnika ukraińskich grekokatolików abp. Światosława Szewczuka.
Także w tej trudnej sytuacji Kościół w Polsce nie rezygnuje z linii budowania pojednania polsko-ukraińskiego – zastrzegł.
Według Przeciszewskiego kolejnym ważnym krokiem, który powinien podjąć Kościół w Polsce, mogłaby być inicjatywa oddolnego budowania relacji polsko-ukraińskich na poziomie parafialnym.
Mamy w Polsce sieć ponad 10 tys. parafii. Na terenie większości z nich żyje jakaś mniejszość ukraińska. Warto byłoby na terenie parafialnym organizować różnego rodzaju inicjatywy spotkań pomiędzy Polakami i gośćmi z Ukrainy. Nie ma lepszego antidotum na dystans, na niechęć czy nienawiść, niż bezpośrednie spotkanie i współpraca – stwierdził.
Zdaniem publicysty musimy pamiętać, że konflikt polsko-ukraiński jest przede wszystkim w interesie Rosji i będzie ona usiłowała wzmacniać go wszelkimi środkami. Nie możemy się temu poddać – zastrzegł.
Dziennikarz, redaktor i korektor z wieloletnim stażem.
