Jak podaje "FT", dowództwo wojskowe i wywiad Estonii nie sądzą, by Moskwa dążyła do wojny na pełną skalę z NATO, przynajmniej w ciągu najbliższych dwóch lat, ale uważają, że przygotowuje się do potencjalnego przyszłego konfliktu. Rozważane są scenariusze lokalnej prowokacji lub punktowego ataku – np. na przygraniczne miasto Narwa, zamieszkane w większości przez ludność rosyjskojęzyczną – mającego sprawdzić skuteczność artykułu 5. traktatu NATO o obronie zbiorowej.
Zmiana strategii Estonii
Pod wpływem rosyjskiej agresji w Ukrainę Estonia całkowicie zrewidowała dotychczasową strategię. Przez ostatnią dekadę plan zakładał opóźnianie marszu wroga i prowadzenie działań nieregularnych na gęsto zalesionych i bagnistych terenach do czasu przybycia sił wsparcia NATO. Wnioski wyciągnięte z wojny w Ukrainie - że Rosja nie liczy się ze stratami ludzkimi i niszczy każdy skrawek zajętej ziemi - zmusiły Estonię do zmiany podejścia.
"Musimy zacząć od samej granicy i wygrywać już w pierwszych starciach. Z wojskowego punktu widzenia to bardzo wymagające. Nie możemy kształtować ruchów wroga (poprzez odwrót - PAP). Musimy budować nasze linie już dziś. To wysunięta obrona" – powiedział brytyjskiemu dziennikowi płk dowódca 1. Brygady Piechoty Tarmo Kundla.
Budowa nowej bazy
W ramach nowej strategii jednostki wojskowe są przenoszone z bazy w Tapa na północnym zachodzie kraju (ok. 130 km od granicy) bliżej wschodniej granicy. Plan przewiduje budowę nowej bazy w Johvi (50 km od granicy z Rosją) oraz infrastruktury w Narwie, która w razie kryzysu będzie mogła przyjąć do 1000 żołnierzy.
Działaniom tym towarzyszy zmiana profilu zakupów zbrojeniowych. Estonia, której wydatki obronne wzrosły w tym roku o 42 proc. do 2,4 mld euro (5,4 proc. PKB), zakupiła wyrzutnie HIMARS i południowokoreańskie systemy Chunmoo wraz z pociskami o zasięgu do 300 km. Zasięg ten umożliwia rażenie celów w głębi terytorium Rosji, w tym w Petersburgu oddalonym od granicy estońsko-rosyjskiej o 260 km.
"Baliśmy się wojny w Ukrainie. Teraz boimy się końca tej wojny"
Estonia spodziewa się, że sojusznicy z NATO również odegrają kluczową rolę w nowej strategii obronnej kraju, pomagając powstrzymać możliwy atak. Wielka Brytania zobowiązała się już do zwiększenia liczebności swojego kontyngentu wojskowego w tym kraju z 800 do 1,2 tys. żołnierzy do kwietnia przyszłego roku.
Siły zbrojne Estonii w czasie pokoju liczą 4,2 tys. żołnierzy służby stałej, jednak system rezerwistów wysokiej gotowości pozwala na natychmiastową mobilizację 39,5 tys. ludzi, a łączny rezerwuar wyszkolonych rezerwistów sięga 230 tys. osób (przy 1,3 mln mieszkańców kraju).
Przedstawiciele estońskiego wywiadu podkreślili, że choć wojna w Ukrainie wiąże znaczne siły rosyjskie, ewentualne wstrzymanie walk lub zawarcie pokoju umożliwi Kremlowi przerzucenie dziesiątek tysięcy doświadczonych jednostek w rejon państw bałtyckich. "Baliśmy się wojny w Ukrainie. Teraz boimy się końca tej wojny" – podsumował wysoki rangą członek wywiadu Estonii.
Agnieszka Maj, dziennikarka, redaktorka i wydawczyni. W Dziennik.pl od 2023 roku. Wcześniej pracowała w Interii i Polska Press. Absolwentka polonistyki na Uniwersytecie Jagiellońskim.
