Trzecia czarna skrzynka z rozbitego Tu-154 trafiła wreszcie do Polski. Było opóźnienie, bo okazało się, że rejestrator trzeba oclić. W końcu jednak urządzenie trafiło do Instytutu Technicznego Wojsk Lotniczych. Specjaliści badali ją całą noc.
Odczytywanie zapisów czarnej skrzynki zamontowanej w samolocie przez Polaków potrwa kilkanaście dni - informuje TVN24. Specjaliści muszą najpierw zdeszyfrować dane zapisane na twardym dysku urządzenia.
Polskim ekspertom będzie towarzyszył rosyjski członek komisji badającej wypadek. "To na razie jest dowód rzeczowy rosyjskiego śledztwa; w przyszłości strona polska, na podstawie umowy o pomocy prawnej, zwróci się formalnie o przekazanie tych dowodów" - mówi płk Jerzy Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl