Dziennik Gazeta Prawana logo

Emerytka wygrała z elektrownią

21 lutego 2008, 00:50
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przez sześć lat Halina Haberka walczyła o sprawiedliwość. Sąd przyznał jej rację - uznał, że nie kradła prądu i kazał elektrowni oddać jej wszystkie zabrane pieniądze - pisze "Fakt".

"Zawsze uczciwie płaciłam rachunki, a tu pewnego dnia usłyszałam od zakładu energetycznego, że kradnę prąd. Komornik trzy lata ściągał mi pieniądze z emerytury, ale podałam ich do sądu" - mówi z uśmiechem dzielna emerytka.

Historia pani Haliny jest przykładem na to, że nawet zwykły człowiek, którego nie stać na drogich prawników, może wygrać z tak potężną instytucją, jaką jest Zakład Energetyczny uznający bez żadnego sądu i dowodów człowieka za złodzieja. Pani Halina zawsze płaciła rachunki za prąd - tyle, ile według licznika, wyliczał Zakład Energetyczny Enion. Miesięcznie było to około 60 zł. Ale gdy w listopadzie 2002 r. kupiła nową lodówkę, stwierdziła, że rachunek "skoczył" aż o 20 zł!

"Poprosiłam zakład energetyczny o kontrolę. Przyszedł pracownik, pół godziny coś majstrował, ciągle mnie pytał, czy ja tu mieszkam sama i ile mam lat. Potem stwierdził, że raz jeszcze coś sprawdzi i... po kilku dniach przyszedł z kolegą i powiedział, że licznik mój jest stary i musi wymienić go na nowy. Wcisnął mi protokół do podpisania" - wspomina pani Halina. "Za dwa tygodnie przyszło pismo, że w liczniku ktoś grzebał i że za kradzież prądu muszę zapłacić 4792,23 zł kary!".

Przerażona poszła do dyrektora, mówiąc, że to błąd, ale usłyszała, że ma płacić. Upokorzono ją, wzywając na policję, robiąc zdjęcia jak bandycie - czytamy w "Fakcie".

Uczciwa kobieta nie wytrzymała takiego upokorzenia. Trafiła do szpitala. Pisała odwołania, ale wszystko na nic. Niedługo potem komornik zajął część jej emerytury - przez trzy lata ściągał po 311 zł miesięcznie. Choć sąd w 2003 r. uniewinnił ją od oskarżenia, to Zakład Energetyczny dalej zabierał pieniądze! - bulwersuje się "Fakt".

W końcu znalazła pomoc u miejskiego rzecznika praw konsumenta w Częstochowie. "Pomogłem tej pani napisać pozwy do sądu przeciw Zakładowi Energetycznemu, bo ta pani przez całe życie płaciła rachunki, nie było podejrzeń, że kradnie i została uniewinniona" - wyjaśnia "Faktowi" Wojciech Krogulec, miejski rzecznik konsumenta.

Rzecznik powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z lipca 2006 r., który orzekł, że Zakłady Energetyczne nie mogą bez wyroku sądowego ściągać pieniędzy z konta pani Haliny.

Sąd w Częstochowie rozpatrzył sprawę kobiety i przyznał jej rację. Kazał Zakładowi Energetycznemu oddać wszystkie pieniądze zabierane przez trzy lata wraz z odsetkami - cieszy się "Fakt". "Jestem szczęśliwa, choć oni mnie nawet nie przeprosili, że uznali mnie za złodziejkę. Mam nadzieję, że moja sprawa pomoże niewinnym ludziom, którzy też tak zostali skrzywdzeni".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj