"Uważajcie na swoje dzieci, bo gniazdko elektryczne może być dla nich śmiertelnie niebezpieczne" - przestrzega innych rodziców. Pani Agnieszka nigdy nie zapomni tego dnia, kiedy jej rodzinę spotkała ta straszna tragedia.
Był luty 2003 roku. Mama wyszła do pracy. Szczęśliwa, bo Filipek doskonale się rozwijał, a ona była w trzecim miesiącu ciąży. Z chłopczykiem została w domu babcia. Tylko na moment wyszła do kuchni zrobić wnuczkowi coś do picia. Z salonu dobiegał jego radosny śmiech, ale po chwili zapadła niepokojąca cisza... Babcia natychmiast wróciła do pokoju. To, co wtedy zobaczyła, zapamięta do końca życia... Filipek leżał nieprzytomny na podłodze, a dwa paluszki prawej rączki miał zwęglone. Wśród klocków leżał przedłużacz.
"Synek się nie ruszał, w pokoju roznosił się swąd spalonej skóry... Boże, on ten przedłużacz pomylił z klockiem i włożył paluszki do dziurek gniazdka. Tak go odrzuciło, że głową uderzył w kaloryfer" - wspomina ten tragiczny dzień pani Agnieszka.
Lekarze przyjechali błyskawicznie, w karetce rozpoczęła się reanimacja. Nagle na ekranie aparatury podtrzymującej życie pojawiła się... ciągła linia. Maleńkie serduszko chłopca przestało bić. Lekarz nie widział już ratunku i zaczął wypisywać akt zgonu. Nagle stał się cud - serce Filipka zaczęło bić. "On tak bardzo chciał żyć" - mówi matka.
Zaczęła się długa walka o zdrowie chłopca. Paluszki trzeba było amputować. Diagnoza lekarzy brzmiała jak wyrok: paraliż. Ojciec chłopca przestraszył się odpowiedzialności i odszedł. Zostawił kobietę z dwójką dzieci.
"Pomagają mi rodzice, ale jest ciężko. Rehabilitacja Filipka kosztuje 1000 złotych miesięcznie, do tego dochodzą leki i zastrzyki. Marzymy o elektrycznym wózku, ale on kosztuje aż 13 tysięcy złotych. A ja ledwo wiążę koniec z końcem" - wylicza zatroskana kobieta.
"Kiedy dzieci nie patrzą, płaczę i modlę się do Boga, by mój synek znowu był zdrowy, tak bardzo tego pragnę..." - pani Agnieszka nie kryje łez.
Pomóżmy Filipkowi wyzdrowieć. Wystarczy wpłacić pieniądze na specjalne konto w banku, oto jego numer: 89 1440 1345 0000 0000 0575 3635. Koniecznie z dopiskiem "Dla Filipka".