Tak bardzo chciała dziś rozmawiać z premierem, że postanowiła swoim autem zajechać wprost przed drzwi Sejmu. Kobiecie jednak nie udało się pokonać zapory. Zatarasowała więc wjazd do parlamentu i zażądała natychmiastowego spotkania z Donaldem Tuskiem. Straż Marszałkowska musiała wezwać policję.
Niebieski mercedes usiłował wjechać nad ranem na teren parlamentu mimo zamkniętych zapór - informuje RMF. Auto, kierowane przez kobietę, w końcu zatrzymało się tuż przed szlabanem.
Rozjuszona kobieta zażądała rozmowy z premierem Tuskiem. Dlaczego akurat w Sejmie, tego nie wiadomo. Funkcjonariuszom Straży Marszałkowskiej nie udało się jej przekonać, by odjechała.
Wezwano policję i pogotowie ratunkowe. Kobietę odwieziono do szpitala na obserwację psychiatryczną, a samochód trafił na policyjny parking.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl