Rodzice Ani, która powiesiła się po tym, jak była molestowana przez kolegów z klasy, zawsze powtarzali, że wybaczają tym chłopcom. Ze łzami w oczach matka i ojciec powtarzali, że to jeszcze dzieci. Tak było do wczoraj - pisze DZIENNIK.
Kiedy gdański sąd decydował o tym, że czterech z pięciu chłopców może opuścić ośrodek, DZIENNIK rozmawiał z ojcem Ani. Mężczyzna nie ukrywał emocji. A nie
było już wśród nich litości. Ojciec Ani Mirosław Halman wczoraj po raz pierwszy nie powiedział, że wybaczył prześladowcom swojej córki.
Dariusz Olejniczak: Co pan czuje, słysząc, że sąd wypuścił na wolność czterech z pięciu chłopców? Mieszkańcy Kiełpina pikietowali niedawno przed sądem w ich obronie...
Mirosław Halman*: A co mam czuć? Oni odzyskali swoje dzieci, a my swojego dziecka nie odzyskamy już nigdy. To jest dla nas największa krzywda i tragedia. A przed sądem to ja wiem, kto protestował, proszę nie mówić, że to mieszkańcy Kiełpina.
Ale przecież kilka miesięcy temu, tuż po śmierci Ani powiedział pan i pańska żona także to mówiła, że wybaczacie tym chłopcom. Zgodnie mówiliście, że chcecie, żeby oni wyszli na wolność jak najszybciej. Czy to się zmieniło?
Wtedy wybaczyliśmy, to prawda. I co z tego? Oni teraz robią, co chcą, mówią, co chcą. Jakby nie czuli się niczemu winni. Ani oni sami, ani ich rodzice.
Uważa pan, że jednak ci chłopcy są winni śmierci pańskiej córki?
To oceni sąd, my nie jesteśmy od wydawania wyroków.
* Mirosław Halman, ojciec Ani
Dariusz Olejniczak: Co pan czuje, słysząc, że sąd wypuścił na wolność czterech z pięciu chłopców? Mieszkańcy Kiełpina pikietowali niedawno przed sądem w ich obronie...
Mirosław Halman*: A co mam czuć? Oni odzyskali swoje dzieci, a my swojego dziecka nie odzyskamy już nigdy. To jest dla nas największa krzywda i tragedia. A przed sądem to ja wiem, kto protestował, proszę nie mówić, że to mieszkańcy Kiełpina.
Ale przecież kilka miesięcy temu, tuż po śmierci Ani powiedział pan i pańska żona także to mówiła, że wybaczacie tym chłopcom. Zgodnie mówiliście, że chcecie, żeby oni wyszli na wolność jak najszybciej. Czy to się zmieniło?
Wtedy wybaczyliśmy, to prawda. I co z tego? Oni teraz robią, co chcą, mówią, co chcą. Jakby nie czuli się niczemu winni. Ani oni sami, ani ich rodzice.
Uważa pan, że jednak ci chłopcy są winni śmierci pańskiej córki?
To oceni sąd, my nie jesteśmy od wydawania wyroków.
* Mirosław Halman, ojciec Ani
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl