Trybunał Konstytucyjny w pełnym składzie zbadał dekrety Rady Państwa PRL o stanie wojennym z 12 grudnia 1981 r. na wniosek byłego Rzecznika Praw Obywatelskich Janusza Kochanowskiego (zginął w katastrofie smoleńskiej). Uznania ich niekonstytucyjności chciały wszystkie strony postępowania przed TK: RPO, Sejm oraz prokurator generalny.

Reklama

Za niezgodne z konstytucją PRL i obecną oraz z międzynarodowymi paktami praw człowieka i obywatela TK uznał dwa najważniejsze dekrety. W uzasadnieniu wyroku sędzia Mirosław Granat mówił, że już taka ocena tych dekretów wyczerpuje kwestie konstytucyjności stanu wojennego. Umorzono wątek sprawy co do uchwały Rady Państwa o wprowadzeniu stanu wojennego i jej dekretu o poddaniu wówczas części przestępstw pod sądy wojskowe. Sama uchwała o wprowadzeniu stanu wojennego została uchylona jeszcze w 1983 r., przy zniesieniu stanu wojennego, dlatego TK nie mógł orzekać wobec niej. Granat podkreślił, że uchwała oraz dekret o jego wprowadzeniu były odrębnymi aktami prawnymi i nie można ich badać łącznie.

"Rada Państwa nie miała prawa rozszerzać konstytucyjnych przesłanek wprowadzenia stanu wojennego o nowe przesłanki, nieznane w konstytucji PRL" - mówił Granat. Dlatego jej "działanie prawotwórcze było nielegalne". Sędzia dodał, że prawo w stanie wojennym działało wstecz, co było sprzeczne z przepisami. Dodał, że osoby skazane za czyny kryminalne w stanie wojennym będą mogły występować o wznawianie spraw, w których były skazane. Wyrok TK jest w interesie nie tylko tych, którzy w stanie wojennym działali na rzecz niepodległości Polski, lecz wszystkich obywateli, "których dotknęły represyjne przepisy dekretu o stanie wojennym" - powiedział.

Po wyroku TK każdy skazany w stanie wojennym, także za czyn kryminalny, będzie mógł wystąpić o wznowienie swej sprawy i o ewentualne odszkodowanie. Dodał, że poszczególne sądy będą oceniać zasadność takich wniosków, w zależności od okoliczności danej sprawy. Prezes TK Andrzej Rzepliński nie sądzi, by takich wniosków było zbyt dużo. Jego zdaniem odszkodowanie byłoby możliwe np. przy drastycznym naruszeniu procedury sądowej w stanie wojennym lub przy wydaniu tak wysokiego wyroku, który nie byłby możliwy, gdyby nie prawo wojenne.

Według Rzeplińskiego konieczna byłaby zaś interwencja ustawodawcy dla wyrównania krzywd osób, które z powodu stanu wojennego były pozbawione możliwości zarobkowania i z tego powodu mają dziś niższe emerytury. Rzepliński, pytany o proces karny twórców stanu wojennego, m.in. Wojciecha Jaruzelskiego, w świetle środowego wyroku Trybunału powiedział, że nie ma on bezpośredniego wpływu. "To może być jedna z okoliczności, ale nie decydująca, bo TK nie zajmuje się oceną zawinienia, która jest ważna dla sądu w sprawie karnej" - powiedział. "Nie ma tu bezpośredniego przełożenia" - wtórował mu sędzia Granat.

Prezes TK uważa, że nie można wznowić kwestii odpowiedzialności konstytucyjnej twórców stanu wojennego, bo w 1996 r. Sejm, głosami ówczesnej koalicji SLD-PSL, nie zgodził się, by Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak i inni członkowie Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego odpowiadali przed Trybunałem Stanu.

Od września 2008 r. w Sądzie Okręgowym w Warszawie trwa proces autorów stanu wojennego z oskarżenia IPN. Zostało w nim czworo podsądnych: 87-letni b. szef PZPR, b. premier, b. szef MON i WRON gen. Wojciech Jaruzelski, 85-letni b. szef MSW Czesław Kiszczak, b. szef PZPR 83-letni Stanisław Kania i b. członkini Rady Państwa 81-letnia Eugenia Kempara. Oddzielnie sądzony jest inny b. członek Rady Państwa Emil Kołodziej.

Trybunał może badać akty prawne już nieobowiązujące, jeśli wywierają skutki dla fundamentalnych praw człowieka. Gdy w 2008 r. Kochanowski kierował wniosek do TK, mówił, że nigdy nie zbadano konstytucyjności dekretów o stanie wojennym, co powoduje, że pokrzywdzeni przez ówczesne władze mają utrudnione, a niekiedy zamknięte drogi dochodzenia swych praw.