- powiedziała rzecznik prokuratury Małgorzata Borkowska.
Za popełnienie przestępstwa, który zostanie zarzucone kierowcy, grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia. Rzecznik nie podała szczegółów ustaleń biegłych. Wiadomo jedynie, że obok prokuratorów w oględzinach uczestniczyli specjaliści od rekonstrukcji wypadków, elektroniki pokładowej i układów pneumatycznych.
Do wypadku doszło w środę ok. godz. 21.35. Mikrobus, wiozący górników po pracy z kopalni "Mysłowice-Wesoła" do domów, uderzył w naczepę jadącego z naprzeciwka samochodu ciężarowego, która znalazła się na jego pasie ruchu. Na miejscu zginęło siedem osób, w tym kierowca busa. Ósma osoba zmarła w szpitalu. Dziesięciu rannych trafiło do szpitali w Bielsku-Białej, Żywcu i Sosnowcu.
44-letni kierowca został zatrzymany na 48 godzin tuż po wypadku. Był trzeźwy. Jechał poprawnie swoim pasem i z odpowiednią prędkością - według wskazań tachografu było to 80 km na godzinę. Tragedia wstrząsnęła Żywiecczyzną i środowiskiem górników. W kopalniach Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego należy "Mysłowice-Wesoła", przeprowadzono akcję oddawania krwi dla rannych.
- powiedział rzecznik KHW Wojciech Jaros.