Co twierdzi Śpiewak? Po pierwsze, że układ polityczny w Polsce został domknięty. W ciemno można dziś powiedzieć, że następne wybory wygra albo PiS, albo PO. Reguły finansowania partii nie pozwolą na wprowadzenie do parlamentu trzeciego silnego gracza. Po prostu będzie na to za biedny.
Polityka w Polsce uległa więc kartelizacji - dwie formacje, które krytykowały zamknięty charakter życia politycznego w III RP, między siebie podzieliły całą politykę. Bez względu na jakość oferty, rządzić będzie jedna z nich.
Druga teza Śpiewaka brzmi - słabość oferty obu partii widać już dziś. Gwarancja dwupartyjności sprawiła, że PO poprzestała na byciu anty-PiS, a PiS ograniczył się do bycia anty-PO. Obie partie nie mają już wyraźnych programowych tożsamości. Obie, poza władzą, nie mają wyrazistego celu ani żadnej nienegocjowalnej zasady. Nieprawdziwe są nawet, tak zdawałoby się oczywiste, sądy jak ten, że Platforma jest jeszcze formacją liberalną, a PiS antykomunistyczną.
Trzecia wreszcie teza, zasugerowana raczej niż sformułowana wprost, mówi, że różnicy między obiema formacjami nie da się opisać za pomocą pojęć - lepszy i gorszy. Bowiem ani PiS nie jest taki zły, jak się mówi, ani Platforma tak dobra. Obie są już produktami tej cynicznej sytuacji. Krytyka polskiej polityki idzie u Śpiewaka tak daleko, że nawet wybory przestają być dla niego realnymi wyborami. Przegrało PiS nie dlatego, że jego władza była despotyczna, a oferta gorsza, ale ponieważ jego styl sprawowania władzy nie nadążył za nagłą zmianą społecznych emocji.
Polacy, którzy jeszcze dwa lata temu byli w psychicznym dołku, a od polityki oczekiwali krytyki i rozliczeń, dziś są optymistami, których razi depresyjno-kłótliwa mentalność pisowskiej władzy. Wybrali PO, bo lepiej komponowała się ona z ich aktualnym nastrojem.
Tezy Śpiewaka świadomie wyostrzyłem, wychodząc być może poza intencje autora. Jednak szkoda by było przegapić ich prowokacyjny charakter.
Robert Krasowski