Jak przygotować się do podróży, jeśli nie wiadomo, czy na drodze leży śnieg, czy nawierzchnia jest sucha? Do tej pory pomagały w tym obrazy z 220 kamer internetowych, zainstalowanych na najbardziej ruchliwych trasach w całym kraju, przekazywane na stronie internetowej GDDKiA.

Reklama

Dziś jednak - zamiast obrazu z kamer - można tylko przeczytać suchy komunikat: "Ze względu na awarię łącza internetowego - strona chwilowo niedostępna”. Dyrekcja wyjaśnia, że śmierć kamer to nie jej wina.

"Z przyczyn od nas niezależnych zostaliśmy pozbawieni podstawowej i zapasowej łączności internetowej oraz łączności telefonicznej i faksowej. W wyniku kolizji drogowej została zniszczona centrala pośrednia operatora telekomunikacyjnego. Wymieniana jest cała centrala łącznie z fundamentem, obudową i urządzeniami telekomunikacyjnymi" - głosi oświadczenie, umieszczone na stronie dyrekcji.

Kłopot mają nie tylko kierowcy, ale także dyspozytorzy sprzętu odśnieżającego, którzy nie wiedzą, gdzie potrzebne są pługi i piaskarki. Narzekają też policjanci, którzy korzystali z kamer do kontroli natężenia ruchu na głównych trasach.

Dziennik.pl dowiedział się, że zerwanie transmisji spowodował kierowca ciężarówki, który w Krakowie wjechał w stację z nadajnikiem obrazu. Technicy TP SA już naprawiają awarię - obraz z kamer ma wrócić do internetu jeszcze dziś wieczorem.

Po tym wypadku GDDKiA zdecydowała się nawiązać współpracę z drugim operatorem, który zapewniałby transmisję obrazu z kamer. "Chcemy zabezpieczyć się przed powtórzeniem takiej niemiłej sytuacji" - powiedział dziennikowi.pl Artur Mrugasiewicz z biura prasowego GDDKiA.