Wszystko przez nieostrożność kierowcy. 35-letni mężczyzna zignorował znaki ostrzegające przed kolejowym przejazdem. "Przejazd był oznaczony krzyżem świętego Andrzeja, działał także sygnalizator świetlny. Kierowca nie zastosował się jednak do ostrzeżeń" - powiedział rzecznik suskiej policji Jerzy Siwiec.

Tuż po wypadku wszyscy pasażerowie - kierowca, jego żona, córka i teściowa - zostali przewiezieni do szpitala. Jednak po badaniach lekarze wypuścili ich do domu, bo nic im się nie stało.