Czterolatek z Piotrkowa Trybunalskiego zmarł, bo zatruł się niezabezpieczonymi przez rodziców lekami? Tę tragedię wyjaśnia policyjne śledztwo. Na razie pewne jest tylko jedno: rodzice, którzy mieli się opiekować maluchem, byli pijani.
Do jednego z mieszkań w Piotrkowie (Łódzkie) wezwane zostało pogotowie ratunkowe. Chodziło o małego chłopczyka, którego stan z minuty na minutę był coraz gorszy. Lekarze robili, co mogli, by uratować życie dziecka. Niestety, walkę tę przegrali.
Gdy czterolatek umierał, w mieszkaniu było w sumie pięcioro małych dzieci oraz rodzice: 39-letnia matka i 46-letni ojciec. Kobieta miała we krwi pół promila alkoholu, mężczyzna zaś półtora.
Mundurowi przypuszczają, że czterolatek mógł się zatruć lekami, bo w mieszkaniu znaleźli i zabezpieczyli kilka napoczętych opakowań.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl