Zalakowane koperty z zestawem dociekliwych pytań, które mają zadawać nasi dyplomaci, trafiły wczoraj do polskich konsulatów na Ukrainie, Białorusi, w Rosji i innych dawnych republikach
radzieckich. Towarzyszyła im instrukcja: zachować w tajemnicy!
Wśród mieszkańców Lwowa, Brześcia czy Grodna lotem błyskawicy rozchodzą się bowiem informacje, jak należy zachować się w czasie rozmowy z konsulem, aby uzyskać upragnioną Kartę. A
pytań na razie jest zaledwie 150, łatwo więc nauczyć się na pamięć odpowiedzi. Dopiero za kilka miesięcy zestaw ma być powiększony do przeszło tysiąca. Wtedy zostanie opublikowany w
internecie.
DZIENNIK dotarł do fragmentu testu. Pytania, które zawiera, dotyczą tradycji i obyczajowości, literatury i geografii. Konsulowie będą dociekać, gdzie mieszka smok wawelski. Zapytają, w jaki
sposób eleganccy Polacy witają się z kobietami i co jedzą w tłusty czwartek. Konsul będzie chciał się dowiedzieć, kim był Jan Matejko i kim jest Andrzej Wajda. Poprosi także o wymienienie
dużych polskich miast położonych na Bałtykiem. Będzie chciał, aby petent opisał polskie godło i barwy narodowe. Zapyta też, którą z następujących potraw można uznać za typowo polską:
hot doga, soliankę czy bigos. I jak tradycyjnie ubiera się pan młody w dniu ślubu.
Na tym nie koniec testu. Przepisy nie przewidują części pisemnej. Konsulowie jednak sprawdzą znajomość ustną języka polskiego. Poproszą o przeczytanie prostego tekstu, zadadzą pytanie o
rodzinę, pogodę, godzinę, poproszą o krótkie przedstawienie się. "Nie będziemy wymagali wykazania się bezbłędną polszczyzną. Najważniejsze, aby u pytanej osoby pojawił się
błysk w oku, aby było widać, że rozumie, o co chodzi" - tłumaczy konsul generalny we Lwowie Wiesław Osuchowski.
Ten, kogo konsul uzna za Polaka, uzyska wieloletnią, bezpłatną wizę na wjazd do naszego kraju, będzie tu mógł pracować, za darmo się uczyć i leczyć. Otrzyma też zniżki na przejazd
koleją.
Testu przygotowanego przez MSZ nie będą musieli zdawać wszyscy. Osoby najbardziej zasłużone dla utrzymania polskości w Związku Radzieckim w czasach komunistycznej dyktatury zostaną z niego
zwolnione. "To byłoby upokarzające: oni zapłacili za utrzymanie więzi z ojczyzną karierą zawodową, represjami, czasem zdrowiem" - mówi Waldemar Kowalski z lwowskiego
konsulatu. Dziś jedzie do Krzemieńca, aby wręczyć Kartę Polaka 96-letniej Irenie Sandeckiej, ostatniej nauczycielce słynnego liceum krzemienieckiego, która ryzykując życie, ratowała
Polaków przed ukraińskimi pogromami na Wołyniu. "Spytam się tylko, jak się pani czuje, jak Polska powinna pani pomóc. Nic innego nie przejdzie mi przez gardło" - mówi konsul
Kowalski.
p
: A nie wiem tego.
Co jedzą w tłusty czwartek? Polacy co jedzą w tłusty czwartek, tak? A co powinni jeść ? (śmiech). No ja wiem, że to jest... No ja na przykład nie jem mięsnego tylko same postne sprawy i
jedzenia. To myślę, że Polacy tak samo.
Ja wiem, że Polacy to jest taki bardzo kulturnyj ludzi i im się bardzo podoba kultura i całują rączki, i można nawet tak mówić.
Duże miasto? hmm. Nie prichodi na myśl... hmmm .., zaraz, zaraz, muszę ... (pyta kogoś w głębi pokoju: nad Bałtykom, w znajetie kakij to polskij gorod?) Tak - Gdańsk, Gdynia.
No, dwugłowyj orał, białyj.
Lilia Płaskij jest sekretarzem Światowego Związku Łemków. Jej ojciec został po wojnie deportowany na Ukrainę. Zamierza wystąpić o Kartę Polaka.
p
: No w Krakowie, pod Wawelem (śmiech).
Pączki.
Przede wszystkim całują w rękę starsze panie. Ale na pewno nie dotyczy to młodzieży. Młodzież raczej tego nie robi.
Gdynia, Gdańsk...
Biały orzeł z koroną na czerwonym tle.
Od dziada pradziada mieszkamy we Lwowie. Rodzice są Polakami. Ja się czuję Polką. Granice nam się przesunęły, ale nasi przodkowie zostali. No i kultywujemy ich tradycje. Ja ukończyłam polską szkołę we Lwowie, byłam na studiach w Polsce i wróciłam z powrotem. Teraz jestem nauczycielem języka polskiego i dodatkowo przewodnikiem po Lwowie. Założyliśmy dwa lata temu organizację PTTK Ziemi Lwowskiej.