Podczas wtorkowej konferencji na placu Zbawiciela, aktywiści z Miasto Jest Nasze przedstawili koncepcję zamknięcia fragmentu ulicy Marszałkowskiej od placu Unii Lubelskiej do placu Konstytucji. Ulica miałaby stać się na tym odcinku deptakiem dla pieszych i rowerzystów. Utrzymano by tylko ruch tramwajowy.
– wyjaśniał Jan Mencwel, przewodniczący stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.
Marszałkowska deptakiem?
Pomysł jest kontynuacją zeszłorocznego, zrealizowanego przez miasto, pomysłu powiększenia strefy gastronomicznej na placu Zbawiciela. Aktywiści chcieliby pójść dalej i zamknąć większy fragment ulicy Marszałkowskiej.
– zaznaczył Mencwel.
Aktywiści chcieliby przekształcić odcinek od placu Unii Lubelskiej do placu Konstytucji w strefę pieszo-rowerową. - powiedział Maciej Folta, aktywista MJN.
Jak zaznaczył, "jest to mało uczęszczany odcinek Marszałkowskiej, są alternatywy w postaci ulicy Waryńskiego i alei Szucha, a jednocześnie jest tu ponad 40 restauracji". Ulica miałaby być zamknięta tylko dla ruchu pieszego w weekendy, od piątku wieczorem do poniedziałku rano. - dodał Maciej Czapliński z MJN.
Dwa punktu widzenia
Na konferencji był też obecny jeden z przedsiębiorców. – mówił Tomasz Gałkowski, współwłaściciel restauracji przy Oleandrów.
Przedstawiciele Miasto jest Nasze argumentowali, że zamkniecie Marszałkowskiej nie wpłynie na natężenie ruchu. – opowiadał Czapliński.
Nie wszystkim jednak pomysł zamknięcia Marszałkowskiej się spodobał. – powiedział Daniel Echaust, z portalu warszawskiego.