Jak donosi Onet.pl, związany ze światem sportu naukowiec dr hab. Zbigniew D. wpadł przez przypadek. - napisano.
Portal przekazał, że Zbigniew D. był kanclerzem prywatnej Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi. Z tą szkołą są także związani najbliżsi dr. D. - podkreślono. Zaznaczono, że Zbigniew D. jest człowiekiem znanym w Łodzi i zapalonym kibicem piłkarskim. - poinformował Onet.pl.
Zasadzka
Portal podkreślił, że Zbigniew D. został przyłapany na gorącym uczynku. Policja wraz z absolwentką uczelni, która miała otrzymać od doktora propozycję otrzymania dyplomu bez konieczności uczęszczania na zajęcia lub zdawania egzaminu, zorganizowała zasadzkę na podejrzanego.
Jak przekazała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, .
Prokuratura postawiła Zbigniewowi D. zarzut wzięcia łapówki w związku z pełnieniem funkcji publicznej. Może mu za to grozić do 8 lat więzienia.
Wynik przeszukania telefonu
Onet.pl zaznaczył, że policja przeszukując telefon Zbigniewa D., znalazła korespondencję doktora ze znanymi sportowcami i ich rodzinami o wszelkiego rodzaju dyplomach wystawianiu fałszywych świadectw i dyplomów.
- napisał portal.
Menadżerka Lewandowskich Monika Bondarowicz powiedziała Onetowi, że "ani Robert Lewandowski, ani Anna Lewandowska nie mają żadnej wiedzy na temat postępowania prokuratorskiego". "napisała Bondarowicz.
- przekazano. Onet.pl ustalił, że w materiałach znalezionych u Zbigniewa D. jest również jego korespondencja z dziennikarzem sportowym Mateuszem Borkiem.
Dotąd bez przesłuchań, jest reakcja MEiN
Portal informuje, że
Śledztwo gdańskiej prokuratury i tamtejszej Komendy Wojewódzkiej Policji zostało niedawno przedłużone do końca października br.
Ministerstwo Edukacji i Nauki zwróci się z pismem do rektora Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi o wyjaśnienie sprawy oraz z przypomnieniem, że w gestii rektora leży powinność unieważnienia tych dyplomów, które zostały pozyskane w nieuczciwy sposób, z naruszeniem reguł i zasad - zapowiedział wiceszef MEiN Włodzimierz Bernacki.
Jak zaznaczył, "wydawanie dyplomów leży w gestii uczelni". - dodał wiceminister. Bernacki podkreślił, że.
Sprostowanie
"Afera: Naukowiec oskarżony o wystawianie fałszywych dyplomów. W tle nazwiska czołowych piłkarzy" zawiera nieprawdziwe informacje odnoszące się do Uczelni Nauk Społecznych w Łodzi. Nieprawdą jest jakoby jakikolwiek dyplom ukończenia Uczelni Nauk Społecznych został sfałszowany lub sprzedany przez Zbigniewa D., jak i innych pracowników. Nieprawdą jest również jakoby Zbigniew D. pełnił kiedykolwiek funkcję kanclerza uczelni.
Uczelnia Nauk Społecznych w Łodzi