O pierwszym wpisie do ksiąg zadecydował przypadek. Pięć lat temu podczas uroczystości otwarcia muzeum obecni byli przedstawiciele najwyższych władz państwowych, wśród nich ówczesny premier .
"Premier Belka nie mógł zostać do końca uroczystości, gdyż wypadło mu jakieś inne ważne spotkanie" - mówi Jan Ołdakowski, dyrektor muzeum. "Wychodząc, wpisał się do księgi i w ten sposób stał się pierwszą osobą w naszej księdze pamiątkowej".
>>> Pięć lat warszawskich emocji
"Życzę, aby Muzeum Powstania Warszawskiego stało się chlubą Warszawy i jej mieszkańców, a dla naszych gości stało się miejscem najlepszych lekcji historii Polski i Europy" - napisał Marek Belka.
W pierwszej z ksiąg wiele jest wpisów Dedykacje są bardzo osobiste. Nic dziwnego, zrobili je bowiem ludzie, którzy tamte zdarzenia rozpamiętywali przez całe życie. Częstymi zwrotami, jakie się w nich przewijają, są: "byłam tam", "walczyłem", "widzieliśmy", "przeżyliśmy", "pamiętamy". Niekiedy ludzie zapisywali fragmenty powstańczych przeżyć, własnych lub usłyszanych z opowieści swoich bliskich lub znajomych.
Szczególną wagę ma wpis : "Jestem szczęśliwy, że u schyłku mego życia powstała instytucja, której celem jest utrwalenie najbardziej znaczącego ogniwa w łańcuchu doświadczeń mego pokolenia" - pisał Jeziorański. "Muzeum to chyba najlepsza forma upamiętnienia historii - jakby trójwymiarowa w porównaniu ze słowem żywym albo pisanym. Muzeum nie tylko opisuje, lecz także pokazuje strzępy i ślady przeszłości, zbliżając ją współczesnym".
Nie był on jednak pierwszym powstańcem, który złożył swój wpis w księdze pamiątkowej muzeum.
"Ten Piękny Podarunek Pana Prezydenta będziemy pamiętać do końca naszego życia" - tak brzmi pierwszy wpis powstańca, którym był . Podziękowania dla Lecha Kaczyńskiego, który w 2004 r. był prezydentem stolicy i doprowadził do utworzenia muzeum, są częstym motywem wśród dedykacji osób pamiętających czasy powstania.
czytaj dalej
Osobną grupę stanowią wpisy złożone przez . Wpisy ważnych polityków, w szczególności głów państw odwiedzających muzeum w trakcie oficjalnych wizyt w naszym kraju, nie są spontaniczne. Z reguły ich treść jest wcześniej uzgadniana przez obie strony w protokole dyplomatycznym. Czasami bywa jednak inaczej.
"Nieraz po wpływem emocji politycy zmieniali wcześniej ustaloną dedykację" - opowiada Jan Ołdakowski. "Dzieje się tak wówczas, gdy nasza ekspozycja wywarła na kimś szczególne wrażenie. Można wtedy zobaczyć, jak ktoś z otoczenia ważnej osobistości dyskretnie notuje nową wersję wpisu. Taka sytuacja miała miejsce m.in. podczas wizyty podczas obchodów 65. rocznicy wybuchu powstania w getcie, które odbyły się w zeszłym roku" - dodał dyrektor.
>>> "Powstańcami zostali na całe życie"
"Polskie Powstanie i Żydowskie Powstanie to szczyty bohaterstwa, wyższe niż każda góra, wysokie jak nadzieja ludzka, której nie można zniszczyć. Tu można pisać tylko łzami" - zapisał wówczas przywódca państwa żydowskiego.
Wpisy innych światowych sław nie są już tak wzniosłe: "Spędziłam tu wspaniale czas, ucząc się historii Polski! Dziękuję za to, że mogłam tu być" - napisała .
Ostatnią osobistością, która jak do tej pory złożyła swój hołd dla powstańcom w księdze pamiątkowej, jest .
Obok słów znanych osób w księgach znajdują się wpisy zwykłych ludzi, niektóre z nich są bardzo wzruszające. "Dziękuję za moją pierwszą lekcję historii. pisane niewprawną ręką sąsiaduje z dedykacjami ludzi w jesieni życia. Z reguły starsi ludzie wpisują się z pietyzmem. Wpisy młodych natomiast składają się zwykle z kilku słów, np.: "Było OK!", "Fajnie tu" i podobnych.
czytaj dalej
W księgach pamiątkowych znajdują się także słowa napisane przez niemieckich gości muzeum. Pierwszym Niemcem, jaki złożył swój wpis do księgi pamiątkowej, był
"Dla Niemców powstanie jest trudnym tematem" - mówi dyrektor Ołdakowski. "Szczególnie zapadła mi w pamięć wizyta . Gdy oprowadzałem go po naszej ekspozycji, zauważyłem, że on - niegdyś żołnierz Wehrmachtu - czuł współodpowiedzialność za tamte wydarzenia."
"Wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego jest dla Niemca wstrząsającym, ale koniecznym doświadczeniem" - napisał w księdze pamiątkowej były prezydent RFN podczas odwiedzin placówki 5 marca 2007 r. "Musimy i chcemy jak najlepiej nauczyć się rozumieć historię naszych sąsiadów".
>>> Godzina "W" - Warszawa wstrzymała oddech
Według Ołdakowskiego taka postawa nie jest wśród Niemców, szczególnie młodych, rzeczą powszechną. I nie wynika to z ich złej woli, raczej z niewiedzy. W niemieckich szkołach nie podaje im się zbyt wielu szczegółów o tym, co działo się podczas okupacji w stolicy Polski.
"Z reguły " - mówi Ołdakowski. "Mają poczucie, iż wiedzą o zbrodniach niemieckich podczas wojny. Tutaj natomiast trafiają na miejsce, które niby przypomina im to po raz kolejny, jednak podając nowe i nieznane wcześniej fakty."
Pierwsza z ksiąg znajduje się w muzealnej czytelni. Ponadto przy wejściu do muzeum przez cały czas wystawiona jest ostatnia z ksiąg, do której wpisu może dokonać każdy, kto zwiedzi Muzeum Powstania Warszawskiego.