Dziennik Gazeta Prawana logo

Jan Pietrzak: To PiS się do mnie przyłączył, a nie ja do PiS

15 września 2016, 20:00
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jan Pietrzak
Jan Pietrzak/Dziennik Gazeta Prawna
"Wolność słowa nie polega na tym, że można mówić, co się chce, tylko na tym, że jest do kogo mówić. Problem zaś polega na tym, że ja jestem ograniczany, zajmują się tym ludzie, których umownie nazywam świniami" - mówi w rozmowie z Magdaleną Rigamonti satyryk Jan Pietrzak.

Magdalena Rigamonti: Widział pan "Smoleńsk"?
Jan Pietrzak: Widziałem.

I co?
Dobrze. Cieszę się, że powstał. Wokół tego filmu toczy się polityczna bitwa, dlatego nie ma co dyskutować o jego walorach artystycznych, o tym, kto dobrze zagrał, a kto źle. To jest walka o prawdę i o Polskę. To nie jest problem artystyczny, to jest problem społeczny i polityczny.

Wajda robił filmy polityczne, który były też na wysokim poziomie artystycznym.
A co mnie obchodzi Wajda. Nie mieszajmy wszystkiego w jednym zdaniu. Mówimy o filmie „Smoleńsk”, który powstał po to, żeby zademonstrować, że prawda istnieje i wymaga ujawnienia. Ten film po prostu służy prawdzie. I jest nadzieja, że część Polaków, która słucha Putina i Tuska, otworzy po tym filmie oczy.

Myśli pan, że teraz jakaś część Polaków słucha Putina?
Przecież wersja Putina dotycząca tragedii smoleńskiej stała się oficjalną, polską wersją. Tydzień po tragedii ludzie na Krakowskim Przedmieściu słuchali mojej piosenki „Nielegalne kwiaty, zakazany krzyż”. To był szok, że pieśń napisana w stanie wojennym stała się aktualna w wolnej Polsce. Choć tak naprawdę Polska pod rządami Tuska i Komorowskiego wcale wolna nie była, tylko tłamszona i przyduszana przez Ruskich. Z jakiego powodu premier Tusk oddał całe śledztwo Putinowi? Otóż nie zdarzył się taki wypadek w historii lotnictwa, żeby jakiś rząd oddał całe śledztwo innemu państwu. Ten film powstał po to, żeby odkłamać historię.

I dlatego wziął pan w nim udział?
Ekipa filmowa pana Krauzego nagrała mnie, kiedy śpiewałem „Balladę smoleńską”, którą napisałem dwa, trzy miesiące po tragedii, kiedy to na Krakowskim Przedmieściu toczyły się walki o krzyż. Co to było? Grupa jakichś degeneratów. Celowe prowokacje. Dlaczego trzeba było kopać te świece, sikać na znicze? Po co to było? Kto to zarządził? Teraz śpiewam tę uliczną balladę podczas uroczystości rocznicowych. Uważam to za swój obowiązek, bo polskiemu narodowi stała się wielka krzywda, wielka zbrodnia. Jestem przekonany, że to, co się stało 10 kwietnia w Smoleńsku, było zbrodnią.

WIĘCEJ CZYTAJ W PIĄTEK W MAGAZYNIE DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj