Izrael zdecydował się użyć sił zbrojnych do zatrzymania nękających go bez przerwy ostrzałów rakietowych Hamasu. Atak na strefę Gazy był operacją bardzo sprawnie przeprowadzoną. Dzisiaj jednak pojawia się problem, jak zakończyć tę kampanię. Wszystko będzie zależało od tego, na ile Izrael oceni środki rakietowe i infrastrukturę Hamasu. Czy zostały one wystarczająco zniszczone oraz na ile Izrael będzie mógł zagwarantować w wyniku porozumienia zawieszenia broni uszczelnienie Gazy z zewnątrz przed odnowieniem potencjału bojowego terrorystów.

Coraz bardziej istotna staje się też sprawa przekazywania informacji. Chodzi o taką interpretację zdarzeń, jaka jest korzystna dla danej strony. Obecnie Izrael chce sterować informacjami wszystkich działań w Gazie, dlatego też nie realizuje postanowienia sądu o obecności korespondentów. Oczywiście wiadomo, że im bardziej wszystko wygląda dramatycznie, tym lepiej dla Hamasu. Wtedy uzyska on uzasadnienie do swoich przyszłych działań.

Dziś to Izrael jest stroną rozdającą karty, tym bardziej, że tak naprawdę społeczność międzynarodowa- a szczególnie wielcy gracze jak np. USA- jest zainteresowana tym, by Hamas poniósł jak największe straty. Dopóki Izraelowi udaje się przekonywać świat, że rzeczywiście walczy z Hamasem, nie będzie tak wielkiego nacisku z zewnątrz aby szybko zakończyć ten konflikt i to niezależnie od warunków, na jakich są prowadzone działania.