W jej ocenie, w Polsce, partie potraktowały wybory do europarlamentu jako test przed czekającymi nas wyborami samorządowymi i - późniejszymi - do Sejmu i Senatu. Problemy Europy zeszły na zdecydowanie dalszy plan.

Zdaniem Agnieszki Łady, media starały się nadrobić brak tematyki europejskiej w wypowiedziach wzajemnie atakujących się kandydatów. Programy jednak nadawane były zbyt późno, albo - jak się wyraziła - umieszczane "gdzieś na poboczach". Stąd efekt: prawie czterech Polaków na pięciu zdecydowało, że nie chce wziąć w tym udziału.

Unijna frekwencja była wyższa od polskiej i przekroczyła 43%.