Spotkanie trwało około trzech godzin, częściowo w obecności premier Ewy Kopacz. Pielęgniarkami domagają się wzrostu wynagrodzeń o półtora tysiąca złotych i lepszych warunków pracy.

Przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych Lucyna Dargiewicz powiedziała po spotkaniu, że pielęgniarki przedstawiły swoje oczekiwania, a rozmowy miały ogólny charakter. Szefowa związku podkreśliła, że klimat rozmów był pozytywny, a po stronie ministerstwa zdrowia widać było wolę wpisania pielęgniarek do systemu świadczeń zamawianych przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz podwyżki płac dla pielęgniarek i położnych.

Lucyna Dargiewicz dodała, że podczas spotkania nie było mowy o konkretnych kwotach. Szczegółami zajmą się zespoły, które spotkają się prawdopodobnie we wtorek.

W ubiegłym tygodniu minister Zembala uczestniczył w negocjacjach strajkujących pielęgniarek z dyrekcją szpitala w Wyszkowie. Obiecał pielęgniarkom i położnym podwyżki od września. Pieniądze miały pochodzić z NFZ. Natomiast o ich wysokości mieliby decydować liderzy środowiska pielęgniarskiego oraz dyrektorzy placówek, uwzględniając fachowość, doświadczenie i umiejętności osoby zatrudnionej.

Pielęgniarki podkreślały, że 300 złotych brutto to za mało, poza tym nie do zaakceptowania są takie warunki podziału pieniędzy.

CZYTAJ TEŻ: Kopacz na rozmowach z pielęgniarkami. "Później nie będzie z kim rozmawiać" >>>