Merkel w wywiadzie dla dodatku weekendowego "Rzeczpospolitej" opowiada też o początkach PO. Wspomina czasy Unii Wolności:

Pamiętam, że gdy Tadeusz Mazowiecki dogadywał się z Donaldem Tuskiem w sprawie zjednoczenia, na dole dogadywały się ze sobą terytorialnie właściwe koła - mówi Merkel i przytacza opowieść prominentnego polityka PO.

- W jego relacji wyglądało to następująco: oni – średnia wieku 60 lat, w swetrach, wszyscy kopcą papierosy, my – średnia wieku 25 lat, w garniturkach, krawatach, oczywiście niepalący. Ale byliśmy zachwyceni, zgodnie twierdziliśmy, że niczym się nie różnimy, jesteśmy jedną partią. Po czym po spotkaniu oni człap, człap do tramwaju, a do nas mrugają wesoło światła naszych zdalnie otwieranych samochodów. Jak z tego miała być jedna partia? – kończył mój rozmówca. (śmiech) - mówi Merkel.

Współpraca obu frakcji układała się dobrze do czasu - jak mówi Merkel  - aż w wyborach na szefa Unii Wolności Bronisław Geremek zderzył się z Donaldem Tuskiem.

Ich falanga była liczniejsza i wycięli wszystkich naszych w pień oprócz Tuska i mnie. Jeszcze tylko Janusz Lewandowski się ostał, bo był bodaj posłem. To miłe, że cieszyłem się także „ich" uznaniem, ale sytuacja była dramatyczna. Poszedłem do Geremka i mówię: musisz przytulić Tuska. Ale wydaje się, że przewodniczący Geremek inaczej to widział. Uznał, że problem został rozwiązany, bo my po prostu musimy ich słuchać. I wtedy Tusk podjął odważną decyzję założenia nowej partii, a ja mu w tym pomogłem - mówi.