Parlament Europejski zajmie się sytuacją w Polsce na przyszłotygodniowym posiedzeniu w Brukseli. Frakcje w PE pracują nad swoimi stanowiskami do planowanej rezolucji.

Swój tekst przygotowała też grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR). Z projektu, do którego dotarła PAP, wynika, że EKR chce, by PE wyraził "ubolewanie" z powodu uruchomienia procedury art. 7 przez Komisję Europejską wobec Polski. Projekt przypomina również, że w dziedzinach, które nie należą do jej wyłącznej kompetencji, Unia "podejmuje działania tylko wówczas i tylko w takim zakresie, w jakim cele zamierzonego działania nie mogą zostać osiągnięte w sposób wystarczający przez państwa członkowskie".

Europejscy Konserwatyści zwracają przy tym uwagę, że w dialogu z Polską Komisja Europejska odwołuje się do trwającego procesu legislacyjnego, stając się tym samym "uczestnikiem wewnętrznej debaty politycznej", co ich zdaniem nie ułatwia rozwiązania sporu.

W związku z tym "po raz kolejny wyrażają ubolewanie", że Komisja, przedstawiając swoje zastrzeżenia, stosuje często podwójne standardy, zarzucając polskiemu rządowi wprowadzanie rozwiązań, które są już stosowane w innych krajach członkowskich, jak np. różny wiek emerytalny dla kobiet i mężczyzn.

EKR podkreśla, że na obecnym etapie procesu Parlament Europejski nie ma roli do odegrania, ponieważ art. 7.1 mówi, że przed stwierdzeniem, że istnieje wyraźne ryzyko poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości, o których mowa w artykule 2 unijnego traktatu, "Rada wysłuchuje dane państwo członkowskie i, stanowiąc zgodnie z tą samą procedurą, może skierować do niego zalecenia".

Europosłowie EKR "przypominają również", że stwierdzenie istnienia wyraźnego ryzyka poważnego naruszenia przez państwo członkowskie rządów prawa "leży w kompetencjach Rady UE i Rady Europejskiej, a nie Komisji Europejskiej".

Źródła PAP w Parlamencie Europejskim podkreślają, że projekt takiej rezolucji złożył szef delegacji PiS w PE, współprzewodniczący EKR Ryszard Legutko. Konserwatyści, mimo że są trzecią co do liczebności frakcją w PE, mają jedynie 74 eurodeputowanych i arytmetycznie ich projekt nie ma szans na poparcie.

Podstawowa propozycja rezolucji ma być oparta na tekście przyjętym jeszcze w styczniu przez komisję wolności obywatelskich, sprawiedliwości i spraw wewnętrznych PE. Mówi on o tym, że PE z zadowoleniem przyjmuje decyzję Komisji z 20 grudnia o aktywowaniu art. 7 ust. 1 traktatu w odniesieniu do sytuacji w Polsce i popiera wezwanie Komisji skierowane do polskich władz w celu rozwiązania problemów. PE ma też wezwać Radę UE do "podjęcia szybkich działań zgodnie z postanowieniami zawartymi w art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej".

Z rozmów PAP ze źródłami w europarlamencie wynika, że niektóre grupy, zwłaszcza liberałowie i socjaliści, chciałyby rozszerzenia tego tekstu, by odnosił się też do innych spraw w Polsce, nie tylko związanych bezpośrednio z art 7. Sprzeciwia się temu Europejska Partia Ludowa, do której należy PO - wolałaby ona skupienia się tylko na tej jednej sprawie.

Przed przyjęciem rezolucji w przyszłą środę w PE ma się odbyć debata na temat sytuacji w Polsce. Kierownictwo PE wstępnie zdecydowało, że będzie ona krótka - przewidziano kilkominutowe wystąpienia liderów frakcji. Rozmówcy PAP planują, że w sumie może ona zająć 30-40 minut. Samo głosowanie nad rezolucją zaplanowane jest na czwartek 1 marca.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka i Grzegorz Paluch