Czy proponowane przez brytyjskiego premiera zmiany w polityce imigracyjnej to nielegalna dyskryminacja? Tak przekonuje Roger Casale, szef New Europeans, organizacji stojącej na straży praw mieszkających na Wyspach imigrantów z nowych państw członkowskich.
Komentując piątkową przemowę, w której premier wyłożył swój plan radykalnych reform, Roger Casale uderza w ostre tony. Ta mowa to kolejne dno jeśli chodzi o relację Wielkiej Brytanii ze światem zewnętrznym i społecznościami tu mieszkającymi. (...) Jeśli zaczniesz zabierać dodatki Polakom, Rumunom czy Francuzom dopuszczasz się dyskryminacji. Sam pomysł jest obraźliwy - mówi Polskiemu Radiu szef New Europeans.

David Cameron ogłosił między innymi, że chce by Wielka Brytania nie wypłacała świadczeń dla przybywających na Wyspy ludzi, którzy dopiero szukają pracy. Co więcej, tym imigrantom, którzy znaleźli zajęcie przez cztery lata nie przysługiwałby szereg świadczeń. Chodzi tu przede wszystkim o tak zwane "kredyty podatkowe" wspomagające ludzi o niskich dochodach. Uzasadnienie? By dostać pomoc z systemu, najpierw powinno się coś do niego wpłacić. Rozmówca Polskiego Radia jest przekonany, że szans na wprowadzenie tych pomysłów w życie nie ma. Jego zdaniem na drodze stanie Bruksela. To, co sugeruje Cameron jest nielegalne. Nie uzyska zmian w traktatach czy dyrektywach. Byłyby one niesprawiedliwe i niezgodne z duchem Unii - przekonuje Casale.

I dodaje, że wszystko to zagrywka przed wyborami parlamentarnymi, które na Wyspach odbędą się w maju przyszłego roku. Mimo, że w przeszłości był związany z Partią Pracy, Casale wyraża rozżalenie, że dziś akcenty antyimigracyjne usłyszeć też można z ust polityków lewicy.

ZOBACZ TAKŻE: Cameron przykręca śrubę imigrantom i... ciepło mówi o Polakach>>>