Są to ci uczestnicy protestu, którzy na wezwanie funkcjonariuszy nie opuścili budynku PKW i policja wyprowadziła ich stamtąd siłą - powiedziała IAR Anna Kędzierzawska z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji. Osiem osób zostało wezwanych do złożenia wyjaśnień w charakterze świadków.

Zawiadomienie o popełnienie przestępstwa z artykułu 193 kodeksu karnego, mówiącego o naruszeniu miru domowego, złożył około północy administrator budynku, czyli Kancelaria Prezydenta

CZYTAJ WIĘCEJ: PiS potępia okupację budynku PKW>>>

Zwrócił się też do okupujących salę konferencyjną, o opuszczenie budynku. Część osób posłuchała, jednak wobec braku reakcji pozostałych, policja została poproszona o interwencję. Funkcjonariusze ponownie wezwali do opuszczenia budynku, a po kilku minutach przystąpili do wyprowadzania osób pozostających w sali - powiedziała Anna Kędzierzawska.

Zatrzymani zostali przewiezieni na komendę przy ul. Wilczej, przed którą pojawiła się też grupa około 30 osób związanych z przesłuchiwanymi.

Do siedziby PKW wieczorem wtargnęli protestujący, którzy wcześniej wraz z tysiącem osób protestowali na zewnątrz przeciwko opóźnieniom w liczeniu głosów po niedzielnych wyborach samorządowych oraz domagali się dymisji członków Państwowej Komisji Wyborczej.

Wśród tych, którzy dostali się do wewnątrz budynku, byli Ewa Stankiewicz z "Solidarnych 2010" i reżyser Grzegorz Braun. Mężczyzna znalazł się wśród wynoszonych później przez policję z budynku Państwowej Komisji Wyborczej.

W związku z wtargnięciem do jej siedziby grupy osób, PKW przerwała pracę. Jak napisano w komunikacie, miała ją wznowić po "usunięciu zagrożenia". Dziennikarze, którzy także musieli opuścić siedzibę PKW, będą mogli do niej powrócić po godz. 6.00.