Łukasz Warzecha o PKW pisze bardzo dosadnie. W komentarzu dla portalu wpolityce.pl nazywa ich Państwową Komisją Wyborczą im. Monty Pythona i "zidiociałym gremium". Na koniec, cytując Rafała Ziemkiewicza apeluje do "dziadka z PKW": „zejdź, k…, z tej anteny”.
Publicystę zniesmaczyło ostatnie wystąpienie PKW dotyczące ciszy wyborczej. Szef komisji wytłumaczył, że nawet polubienie profilu jednego z kandydatów do PE na portalu społecznościowym podczas ciszy wyborczej będzie traktowane, jako agitacja wyborcza.
Ta analiza naraziła PKW na kpiny.
A teraz wszyscy grzecznie napiszą 1000 razy na TT "nie będę prowadził agitacji wyborczej, łamał ciszy ani denerwował wujka z PKW". Ale już!
— Piotr Gociek (@PiotrGociek) maj 24, 2014
- zżyma się Warzecha i mnoży wątpliwości:
A jeżeli ktoś ma zdjęcie profilowe z kandydatem i zamieści post, niedotyczący polityki, to co? (Dziadkom z PKW wyjaśniam, że każdy post pojawia się ze zdjęciem profilowym jego twórcy.) A jeśli ktoś jest akurat za granicą i stamtąd wstawi polityczny post, to co? A jeśli ktoś podzieli się tekstem, który wisi w sieci od roku? Jak leśne dziadki z PKW zamierzają rozwiązać problem wynikający z faktu, że oba wielkie serwisy społecznościowe - Facebook i Twitter - mają siedziby poza Polską i nie podlegają polskiemu prawu? Czy PKW zamierza prowadzić jakiś monitoring mediów społecznościowych?
Warzecha twierdzi, że swoim wystąpieniem PKW ostatecznie dowiodła, że nie jest zdolna zorientować się we współczesnym świecie i w obecnej postaci powinna zniknąć.
- - przekonuje.
Zadnie publicysty już sama koncepcja ciszy wyborczej jest absurdalna, bo zakłada, że obywatel to bezmyślny głupek, któremu państwo musi dać troszkę spokoju przed samymi wyborami. - - pisze publicysta, dodając że ciszy wyborczej nie ma ani w Wielkiej Brytanii, ani w USA, we Francji w ostatnich latach bardzo ją ograniczono ze względu na nowe środki przekazu i komunikacji.
I nie on jeden krytykuje przedwyborcze zakazy. W pełnym ironii komentarzu przepisy dotyczące ciszy wyborczej skrytykował też Igor Janke, szef Salonu24.
Prosimy użytkowników, by przez te kilkadziesiąt godzin powstrzymali się od pisania o polityce. Piszcie proszę o tym, co się dzieje na bazarach, w sklepach, czy ludzie kupują jabłka, marchewki czy może zieloną kapustę? Czy na straganach muszki podgryzą jabłka czy może będą atakować zwolenników ruchu na świeżym powietrzu?
Janke nawiązał w ten sposób do stosowanych od kilku lat tricków na ominięcie zakazów - dziennikarze i publicyści w czasie ciszy wyborczej podają informacje dotyczące cząstkowych wyników czy aktualnych sondaży posługując się swoistym językiem ezopowym.
- pisze Janke i zachęca swoich blogerów do pisania.
- apeluje na koniec.
Opinie publicystów podziela politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. Olgierd Annusewicz ma wątpliwości, czy cisza wyborcza jest jeszcze potrzebna. - zaznacza ekspert w rozmowie z Informacyjną Agencją Radiową.
Cisza wyborcza rozpoczęła się o północy z piątku na sobotę i obowiązuje do godziny 21 w niedzielę. W wyborach do europarlamentu w 13 okręgach wybieramy 51 deputowanych. Próg wyborczy to 5 procent.