Burmistrz Ursynowa Piotr Guział relacjonuje swoją wizytę w Smoleńsku. Razem z członkami polskiej delegacji urzędnik udał się na miejsce katastrofy. Tam zaczepił ich miejscowy rolnik. Mężczyzna oznajmił, że posiada w swoim garażu części wraku rządowego samolotu Tu-154M.

W starym, zbutwiałym budynku zobaczyli elementy wyposażenia tupolewa oraz część jego poszycia ze śladami białej i czerwonej farby.

W garażu znajdowały się też worki z ubraniami. Rolnik zapewnił, że należały one do ofiar katastrofy z 2010 roku. - Widziałem tam miedzy innymi czyjeś porwane spodnie - mówi w "SE" Guział.

Jak podaje "Super Express", przedmioty odnalezione w garażu Rosjanina prawdopodobnie zostały zabrane tuż po katastrofie tupolewa, zanim Rosjanie ogrodzili miejsce tragedii.

Do katastrofy lotniczej w Smoleńsku doszło 10 kwietnia 2010. Zginęło w niej 96 osób, w tym para prezydencka Lech i Maria Kaczyńscy.