Według niemieckich śledczych Żurawlow był jednym z czterech ukraińskich nurków, którzy we wrześniu 2022 roku mieli podłożyć materiały wybuchowe na gazociągach Nord Stream i Nord Stream 2. W Niemczech Żurawlowowi może grozić kara do 15 lat pozbawienia wolności.
Ukrainiec nie przyznaje się do wysadzenia rurociągu
Do eksplozji trzech z czterech nitek gazociągów, przeznaczonych do transportu gazu ziemnego z Rosji do Niemiec, doszło 26 września 2022 roku w pobliżu duńskiej wyspy Bornholm. Nurek twierdzi, że nie miał nic wspólnego z atakiem i że w czasie eksplozji przebywał w Ukrainie.
Żurawlow był już wcześniej zatrzymywany w Polsce, gdzie mieszkał po wyjeździe z kraju. W październiku 2025 roku Sąd Okręgowy w Warszawie odmówił jego wydania Niemcom i uchylił tymczasowe aresztowanie, nakazując jego zwolnienie.
Żurawlow ogłosi bezterminową głodówkę
Ukrainiec został ponownie zatrzymany w Chorwacji 19 sierpnia 2026 roku. Do Puli przybył jako konsultant przy produkcji filmu fabularnego o sabotażu Nord Stream.
Według mediów decyzja w sprawie ekstradycji zapadła 18 września, jednak pisemnie poinformowano o tym pięć dni później. Po uprawomocnieniu się niniejszej decyzji Ministerstwo Spraw Wewnętrznych Chorwacji przekaże Wołodymyra Żurawlowa właściwym organom Niemiec - napisano w orzeczeniu.
Adwokat Żurawlowa Mykoła Katerynczuk określił decyzję jako "stronniczą i polityczną" oraz zapowiedział jej zaskarżenie. Kancelaria prowadzona przez Katerynczuka poinformowała, że Żurawlow ogłosi w czwartek bezterminową głodówkę w związku ze sprzeciwem wobec decyzji sądu, w której - jak wskazano - "zignorowano orzeczenie polskiego sądu w analogicznej sprawie dotyczącej ekstradycji".
Orzeczenie polskiego sądu nie zobowiązuje Chorwacji
Niemcy skierowały do Chorwacji dwa wnioski o wydanie Żurawlowa na podstawie europejskich nakazów aresztowania wydanych 5 czerwca 2024 roku i 28 sierpnia 2026 roku. W pierwszym przypadku zarzuty dotyczyły sabotażu przeciwko porządkowi konstytucyjnemu, umyślnego spowodowania eksplozji i zniszczenia budynków. W drugim czyn zakwalifikowano jako zbrodnię wojenną związaną z atakiem na obiekty cywilne i zakłóceniem funkcjonowania infrastruktury komunalnej.
Chorwacka prokuratura poparła ekstradycję na podstawie obu nakazów. Obrona powoływała się m.in. na orzeczenie Sądu Okręgowego w Warszawie z 17 października 2025 roku, który odmówił wydania Żurawlowa Niemcom. Argumentowała również, że w sprawie ma zastosowanie zasada non bis in idem, zgodnie z którą tej samej osoby nie można ponownie ścigać ani karać za ten sam czyn, jeśli sprawa została już prawomocnie rozstrzygnięta.
Sąd w Puli odrzucił te argumenty. Uznał, że orzeczenie polskiego sądu nie zobowiązuje Chorwacji do odmowy wykonania europejskiego nakazu aresztowania, a sąd chorwacki powinien stosować własne przepisy.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
