Choć oficjalnie kampania jeszcze się nie zaczęła, to politycy już od dawna działają w trybie wyborczym. Opozycja szykuje się do odsunięcia Donalda Tuska od władzy. Natomiast rządząca koalicja robi wszystko, by się przy niej utrzymać.
Wiceminister przedstawił hipotetyczny scenariusz
Według planów Polacy do urn wyborczych powinni pójść w październiku 2027 roku. Jak się okazuje nie jest to jednak takie pewne. Wiceminister sportu i turystyki powiedział, że wybory parlamentarne w przewidywanym terminie mogą się nie odbyć.
Raś podał konkretny powód. Są możliwe sytuacje nadzwyczajne, gdy będzie jeden wielki blok dla ratowania naszej ojczyzny, gdy nasza sytuacja geopolityczna się załamała. A wie Pan o czym mówię? O wojnie. Bo sobie trochę tak bagatelizujemy tą sytuację. Jeżeli kraj agresywny, Rosja, będzie chciała eskalować wojnę dalej, to będziemy mieć sytuację nadzwyczajną. I myślę, że to wtedy sprowadzi nas wszystkich do zupełnie innych decyzji. Mało kto bierze pod uwagę to, że do wyborów może nie dojść z powodu eskalacji rosyjskiej agresji. Jeżeli będziemy mieć wojnę, jak wynika z konstytucji, wybory się nie odbędą - zaznaczył przedstawiciel rządu premiera Tuska w rozmowie z "Radiem Wnet".
Polityk zastrzegł, że to scenariusz hipotetyczny. Podkreślił, że jeszcze w takiej sytuacji nie jesteśmy, ale należy taki wariant brać pod uwagę.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
