Jak podał portal Babel i ukraiński wywiad wojskowy, Dołgowowie - właściciele największego holdingu rolnego w obwodzie królewieckim Dołgow Group - to wpływowi oligarchowie ściśle powiązani z Kremlem oraz ministrem przemysłu i handlu Rosji Antonem Alichanowem.
Oligarchowie wykorzystują więźniów
Zyski z biznesu przeznaczają na podatki dla rosyjskiego budżetu oraz na bezpośrednie wsparcie finansowe i materiałowe jednostek wojskowych, w tym 11. Korpusu Armijnego walczącego w rejonie Kupiańska, na północno-wschodniej Ukrainie, w obwodzie charkowskim.
HUR podkreśla, że agrobiznes Dołgowów opiera się m.in. na wykorzystywaniu pracy przymusowej więźniów we współpracy z rosyjską służbą więzienną (FSIN) oraz na czerpaniu zysków z kontraktów na dostawy dla rosyjskiego systemu penitencjarnego. Wywiad wprost oskarża oligarchów o "systematyczne pomaganie w sponsorowaniu ludobójczej wojny Rosji przeciwko Ukrainie".
Litewska firma przykrywką dla rosyjskich oligarchów
Mimo bezpośredniego zaangażowania w finansowanie agresji Dołgowowie swobodnie czerpią zyski z rynku Unii Europejskiej. Według informacji HUR, około 95 proc. produkowanego przez ich holding oleju rzepakowego trafia do państw UE w celu produkcji biodiesla.
Dołgowowie wykorzystują również litewską firmę UAB Dognus z siedzibą w Kłajpedzie - nad którą zachowali faktyczną kontrolę - jako "zawoalowaną europejską firmę w celu obchodzenia ograniczeń sankcyjnych oraz akumulacji zasobów finansowych w jurysdykcji UE".
Wiceprzewodniczący komisji bezpieczeństwa narodowego litewskiego Sejmu i były minister obrony Laurynas Kascziunas w rozmowie z portalem Babel wezwał do natychmiastowego uderzenia w biznes oligarchów i wpisania braci Dołgowów na listę sankcyjną UE.
Przewozy te zwiększają dochody rosyjskiego budżetu i pomagają finansować machinę wojenną, która z kolei niszczy Ukrainę i próbuje zablokować eksport ukraińskiego zboża na rynki światowe - oświadczył Kascziunas.
Sankcje UE nie rosyjskich produktów rolnych ani żywności
Unijne sankcje nałożone na Rosję po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę nie obejmują bezpośrednio rosyjskich produktów rolnych ani żywności, co ma zapobiegać kryzysom żywnościowym na świecie. Wykorzystując tę lukę, rosyjskie podmioty rolnicze mogą legalnie sprzedawać surowce na rynek europejski.
Przejęcie obsługi logistycznej przez spółki zarejestrowane w państwach UE pozwala jednak ich rzeczywistym właścicielom na omijanie restrykcji bankowych, swobodny transfer zysków w euro oraz uniknięcie zamrożenia aktywów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
