Prezydent Karol Nawrocki w rozmowie z Polsat News zwrócił uwagę, że podpisał nowelizację Kodeksu karnego wprowadzającą odpowiedzialność karną za patostreaming. Nie mam nic przeciwko temu, aby eliminować strony, na których dopuszczono się krzywdzenia dzieci czy takich praktyk w odniesieniu do dzieci, ale proponowane prawo, które ma prowadzić nas w kierunku eliminowania z przestrzeni sieci społecznościowych konkretnych poglądów, które nie są kompatybilne z wyobrażeniami czy to premiera, czy Komisji Europejskiej, jest dla mnie nie do zaakceptowania - powiedział prezydent Nawrocki.
Prezydent zarzucił premierowi kłamstwo
Przywódca RP odniósł się także do słów premiera Donalda Tuska z poprzedniego tygodnia, który po atakach w szkołach zwrócił uwagę, że władze nie mają możliwości blokowania treści w internecie. Donald Tusk po prostu kłamał w odniesieniu do tej ustawy. Polskie służby mają pełne prawo do diagnozowania, analizowania i blokowania tego typu zachowań w polskiej sieci, a ustawa, która była przygotowana przez ten rząd, to jest oczywiście nakładana kolejna presja na mnie jako na prezydenta Polski, aby doprowadzić do tego, żeby urzędnik mógł decydować o tym, jakie treści są dobre, a jakie treści są niedobre - mówił Nawrocki.
Zgodnie z przegłosowaną we wtorek w Senacie nowelizacją sądy i właściwe organy będą mogły wydawać nakazy dotyczące treści w internecie. Chodzi o sytuacje, gdy w sieci pojawiają się treści niezgodne z prawem, np. związane z oszustwami internetowymi, kradzieżą tożsamości, handlem ludźmi, propagowaniem ustrojów totalitarnych, sprzedażą podróbek oraz nielegalnym handlem towarami.
Dostawcy usług internetowych, w tym np. platformy internetowe, będą musieli blokować wskazane w decyzjach organów treści, ale użytkownicy, których treści ograniczono, będą mogli złożyć wniosek o przywrócenie dostępu - jeśli doszło do błędnej blokady. Przed złożeniem wniosku do organu konieczne będzie skorzystanie z systemu zgłaszania treści u dostawcy usługi.
Od decyzji będzie można odwołać się do sądu
Rejestr wykorzystywanych do rozpowszechniania nielegalnych treści stron internetowych będzie prowadził prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Od decyzji nakazujących ograniczenie dostępu do nielegalnych treści będzie można odwołać się do sądu powszechnego, który sprawdzi, czy dana treść rzeczywiście narusza prawo. Dlatego też nakazy nie będą wykonywane automatycznie przed możliwością ich zakwestionowania w sądzie.
W szczególnie pilnych przypadkach decyzjom organów może być nadany rygor natychmiastowej wykonalności. Prokurator, policja, Krajowa Administracja Skarbowa oraz Straż Graniczna będą mogli występować o szybkie blokowanie treści naruszających prawo, w tym związanych z wykorzystywaniem seksualnym dzieci.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
