Ćwiczenia wojskowe koalicji chętnych odbędą się w dniach 9-22 listopada w Nowej Dębie. Weźmie w nich udział prawie 3 tys. żołnierzy z zagranicy, m.in. z Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii - informuje dziennik "Le Monde". Polskie Ministerstwo Obrony Narodowej przekazało, że prócz tego w ćwiczeniach weźmie też udział prawie 2 tys. polskich żołnierzy, a gościnnie pojawi się również delegacja żołnierzy z Ukrainy.
Demonstracja wiarygodności militarnej sojuszu
Jak podkreślił "Le Monde", NATO jest informowane o ćwiczeniach, ale nie weźmie w nich bezpośredniego udziału. Po niemal dwóch latach spotkań i szczytów koalicja chętnych przechodzi wreszcie od deklaracji do praktycznych działań - zauważyła gazeta, pisząc o "bezprecedensowych ćwiczeniach wojskowych".
Jak dodała, celem ćwiczeń jest sprawdzenie zdolności sojuszu do rozmieszczenia wojsk w Ukrainie po zakończeniu wojny. Mają one jednocześnie "stanowić demonstrację wiarygodności militarnej tego sojuszu" - dodał "Le Monde".
"Nie należy jednak oczekiwać pokazu siły z udziałem czołgów i rakiet" - zaznaczył. Ich zadaniem jest raczej sprawdzenie systemu dowodzenia oraz procedur logistycznych, związanych z przemieszczaniem wojsk i sprzętu przez Europę. Jest to skomplikowane przedsięwzięcie ze względu na konieczność przekraczania licznych granic państwowych - stwierdził dziennik.
Koalicja chętnych skupia 37 państw
Ważnym elementem manewrów ma być również zwalczanie dronów - dodał "Le Monde". Gazeta podkreśliła, że Polska „była naturalnym wyborem na gospodarza pierwszych ćwiczeń”.
Polska ma doświadczenie w organizowaniu tego rodzaju szkoleń. Od początku wojny w Ukrainie na jej terytorium funkcjonuje kilka ośrodków szkoleniowych dla ukraińskich wojskowych, w tym ośrodek działający w ramach misji Unii Europejskiej na rzecz wsparcia wojskowego Ukrainy - odnotował "Le Monde".
Koalicja chętnych po raz pierwszy zebrała się w styczniu 2025 r. Skupia obecnie 37 państw, głównie europejskich. W działania koalicji zaangażowane są także m.in. Kanada, Japonia czy Turcja.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
