Od 2015 roku trwa walka o Trybunał Konstytucyjny. W miniony piątek sytuacja wokół niego mocno się zaostrzyła. Sędzia Anna Korwin-Piotrowska zawiesiła prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i przejęła jego obowiązki. Między prawnikami trwa spór, czy było to legalne. Zdania są podzielone.
Święczkowski czeka na kolejne zarzuty
Kolejnym krokiem ma być uchylenie immunitetu Święczkowskiemu i postawienie go przed wymiarem sprawiedliwości. Sam zainteresowany zapewnia, że nie czuje strachu. Prokuratura chce postawić zarzuty. Czekam na kolejne. Jest już sześć wniosków. Żurek sobie wymyśli jeszcze z dwadzieścia - ironizował prezes Trybunału Konstytucyjnego w programie "Trzy pytania na koniec dnia" u Beaty Lubeckiej w Radiu ZET.
Wnioski prokuratury obejmują m.in. nieuprawnione wykorzystanie materiałów z kontroli operacyjnej, ujawnienie informacji niejawnych w ramach śledztwa dotyczącego systemu Pegasus oraz przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków przez uniemożliwianie sędziom Trybunału Konstytucyjnego pracę. Lekceważę ustalenia prokuratury, bo to są żenujące śledztwa - ocenił Święczkowski odnosząc się do zawartych we wnioskach kwestii programów inwigilacyjnych. Według niego to wszystko "bzdury i oszczerstwa".
Prezes TK zapytany, czy nie obawia się, że trafi jednak do więzienia, odparł "będę ciekawy, gdzie założą Berezę Kartuską. Bo nie jest w granicach polskich w tej chwili". Będę więźniem politycznym. Przecież Waldemar Żurek marzy o tym, żeby mnie zamknąć do więzienia. No to niech mnie zamknie - podkreślił Święczkowski.
Dwóch sędziów TK miało odmówić orzekania
Dwoje nowych sędziów, którzy zostali wybrani, odmówili orzekania - wskazał Święczkowski. Jak tłumaczył "w Trybunale Konstytucyjnym zalega w tej chwili spór kompetencyjny z wniosku pana prezydenta o tzw. ślubowanie zastępcze". Ja próbowałem rozpatrzeć te sprawę. Zrobiłem naradę, na której dwoje nowych sędziów, którzy zostali wybrani, odmówili orzekania - przekazał prezes TK.
Kto konkretnie odmówił orzekania? Pani sędzia Bentkowska i pan sędzia Szostek - mówił Święczkowski. Jak wskazał "nie będą orzekać dlatego, że w składzie ich zdaniem znajdowało się dwóch sędziów, którzy nie są sędziami".
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
