Inne
Reklama

"W czwartek musiałem odwołać swoją rezerwację. Zdrowie nie pozwoliło... Kiedy dowiedziałem się o katastrofie, jak wielu Polaków, nie wierzyłem. Nie myślę o tym, że mogłem tam zginąć. Nie to jest najważniejsze. Śmierć towarzyszyła mi przez całe życie. Byłem w celi śmierci, jako lekarz i partyzant pożegnałem wiele osób. Tam zginął Pierwszy Obywatel, Pan Prezydent Lech Kaczyński, którego dobrze znałem. To był wielki patriota, Polak z krwi i kości, człowiek o wielki umyśle i erudycji. Tam zginęło wielu moich przyjaciół..." – mówi ze smutkiem dr Jerzy Woźniak.

Z niecierpliwością oczekiwał uroczystości w Katyniu. Tydzień temu rozmawiał o nich z Ryszardem Kaczorowskim.

"Zadzwoniłem do niego, by złożyć mu życzenia imieninowe. On zawsze pamiętał o moich. Mówił, żebym w samolocie usiadł koło niego, to sobie wreszcie porozmawiamy. Nie widzieliśmy się ponad pół roku. Cieszyłem się na to spotkanie" – opowiada dr Woźniak. spakował się nawet, ale do Katynia nie wyjechał. W czwartek musiał odwołać swój udział.

"Rozchorowałem się nagle... I pomyśleć, że przez to uniknąłem śmierci" - kręci z niedowierzaniem głową. "Ale dziś o tym nie myślę. Straciłem wielu bliskich mi osób. Zginął pan prezydent, którego niezmiernie szanowałem. To był wielki Polak. Podziwiałem go za to, że nigdy nie zdradził swoich poglądów. Zawsze był wierny swoim przekonaniom. Nie obiecywał niczego, czego nie byłby w stanie spełnić. To u polityków rzadka cecha" – dodaje.

Doktor Woźniak ma nadzieję, że tragedia, która rozegrała się pod Smoleńskiem, będzie dla nas wszystkich wielka lekcją patriotyzmu.

Reklama

"Jestem optymistą i wierzę, że najważniejsze jest dobro w ludziach. To przeżycie, ta olbrzymia strata, nie może pozostać bez odpowiedzi. Musi nauczyć nas miłości do Ojczyzny i wzajemnego zrozumienia" – mówi z przekonaniem.

Inne

>>> Bielan: Widziałem żakiet koleżanki na kadłubie