Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydentowa była dla niego jak matka

14 kwietnia 2010, 11:49
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Prezydentowa była dla niego jak matka
Inne
Marek Uleryk, oficer BOR ochraniający Panią Prezydentową, zawsze wyrażał się o niej bardzo ciepło. Dla wszystkich BOR-owców Maria Kaczyńska była jak prawdziwa matka. "Dla mojego syna też - mówi Stanisław Uleryk, ojciec zmarłego tragicznie 35-letniego Marka. Jego syn odszedł z nią na wieczną służbę.

Maleńka wieś Dziewierzewo pod Kcynią (woj. kujawsko-pomorskie). Flagę widać niemal na każdym domu. Tu urodził się Marek Uleryk, oficer Biura Ochrony Rządu, który ochraniał Pierwszą Damę. Dziś już Marek nie przyjedzie do rodzinnego domu. Zginął wraz z parą prezydencką i innymi osobami pod Smoleńskiem.

W Dziewierzewie spędził dzieciństwo, skończył podstawówkę. Tu do dziś mieszkają jego rodzice. "To bardzo porządna, pracowita rodzina. Taka z zacięciem społecznikowskim" – podkreśla proboszcz Alfred Lugiert.

Tej tragicznej soboty ojciec Marka, pan Stanisław – od lat komendant Ochotniczej Straży Pożarnej – był ze strażakami na akcji. Dochodziła godz. 9.

"Wtedy zadzwoniła mieszkająca w Warszawie córka. Powiedziała, że coś się stało z samolotem prezydenta. Nie wiedziałem jeszcze, czy Marek nim leciał – mówi pan Stanisław. "Wybrałem numer syna. Dzwoniłem kilka razy, nikt nie odbierał..."

Potem córka znów zadzwoniła. Poznała straszną prawdę w siedzibie BOR. Po raz pierwszy w swojej karierze strażaka pan Stanisław zszedł ze stanowiska. Poprosił kolegów, by dokończyli. Sam wrócił do domu i zaczął śledzić wiadomości.

"Mój Marek zginął na służbie, jak prawdziwy oficer" – ucina krótko, po wojskowemu.

Siostra poleciała do Moskwy, aby rozpoznać ciało brata. Ojciec wolał poczekać na syna w domu. Pamięta, że Marek niewiele mówił o swej pracy. Dotrzymywał tajemnicy wojskowej. Ochraniał najpierw prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, potem Lecha Kaczyńskiego, wreszcie panią Marię.

O niej opowiadał swojej rodzinie najwięcej, i – najcieplej. Pierwsza Dama bardzo szybko poznała szczegóły dotyczące rodziny oficera.

Potem go często pytała o zdrowie ojca i chorującej matki. Zmusiła też Marka i jego kolegów, aby skończyli studia, bo to im się przyda w życiu. Marek studiował ekonomię.

"W tym roku miał skończyć. Ale już nie odbierze dyplomu..." – wzdycha ojciec. "Mówił, że i pani Maria, i jej mąż mają gołębie serca. Ale Prezydentowa była dlań jak prawdziwa matka!"

Z parą prezydencką Marek obleciał niemal cały świat – był w Japonii, w Kazachstanie, w Paryżu. Maria Kaczyńska pokazała im w Paryżu uczelnie, na których studiowała.

Gdy któregoś dnia Marek przyjechał na wieś, zaczepił go ksiądz proboszcz. Wziął na stronę. I rozkazał: „Gadaj mi tu zaraz, jak na spowiedzi, jaki to jest pan prezydent i pani prezydentowa!”.

"I Marek powiedział, że pan prezydent to złoty człowiek, a prezydentowa o niebo jeszcze lepsza. Ona często pytała BOR-owców, czy aby nie są głodni, czy im wygodne miejsce do spania przygotowano" – zamyśla się proboszcz. "Taka była nasza Pierwsza Dama..."

>>> Identyfikacja ofiar może potrwać jeszcze tydzień

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj