"Kiedy w Moskwie identyfikowałem ciało, to dali mi tylko paszport i klucze od mieszkania. Zegarka i portfela już nie było" - mówi "Faktowi" Edward Szczygło, brat szefa BBN.
Aleksander Szczygło miał drogi, wart kilka tysięcy złotych zegarek marki Longines. "To był srebrny zegarek, ze srebrną tarczą na skórzanym pasku" - mówi jeden ze współpracowników Szczygły.
"Nie wierzy, że zegarek zniszczył się podczas katastrofy, bo ciało ministra nie było zmasakrowane" - pisze Fakt".
"Zachowała się nawet paczka papierosów w jego kieszeni" - mówi współpracownik. Zdaniem "Faktu" sprawą zajęłą się się już prokuratura.
>>>Czytaj też>>>
p