Dziennik Gazeta Prawana logo

Kulisy skandali Monty Pythonów. „Zraziliśmy chrześcijan, teraz czas na Żydów”

23 października 2015, 17:50
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
Latający Cyrk Monty Pythona
Latający Cyrk Monty Pythona/Inne
Od 40 lat ich żarty jednych bawią, a innych oburzają. Nagrali cztery filmy fabularne i tyle samo serii programu telewizyjnego, który przyniósł im sławę. Teraz do ich dorobku należy dołożyć również książkę „Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona”. Choć w zasadzie to księga. Biblia każdego miłośnika absurdalnego poczucia humoru Pythonów.

Bob McCabe, autor „Autobiografii według Monty Pythona” wykonał iście tytaniczną pracę. Niemal 400 stron jego książki to wywiad-rzeka z członkami kultowej grupy artystycznej. Michael Palin, Terry Jones, John Cleese, Eric Idle i Terry Gilliam wypełniają ją swoimi wspomnieniami. Wśród nich pojawia się również nieżyjący już Graham Chapman, którego wypowiedzi Bob McCabe czerpie z innych publikacji, książek, wywiadów, artykułów. Całość okrasza niezliczona liczba zdjęć i grafik, w większości niepublikowanych wcześniej nigdzie indziej, pochodzących zza kulis planów filmowych i programów telewizyjnych. Bo właśnie kulisy ich pracy artystycznej, pięciu Brytyjczyków i jednego Amerykanina, począwszy ich spotkania w 1969 roku i zawiązania Latającego Cyrku Monty Pythona, przez przebijanie się do masowej świadomości od pierwszego programu wyemitowanemu w BBC w 1975 roku, a potem szalonej wręcz kariery przypominającej miejscami jazdę bez trzymanki, to największy atut tej książki. Bo choć oglądając filmy i programy Pythonów można by pomyśleć, że mieli najśmieszniejszą pracę na świecie, z ich wspomnień wynika, że często wcale nie było im do śmiechu.

8353423-monty-python-i-swiety-graal.jpg
"Monty Python i Święty Graal". Kadr z filmu

Ich twórczość nierzadko ocierała się o bluźnierstwo. Nabijali się z religii, z konserwatywnej obyczajowości, z tradycji. Nie wahali się naśmiewać z księży, duchownych i rabinów. W jednym z odcinków „Latającego Cyrku Monty Pythona” pojawia się hiszpańska inkwizycja, w innymi biskup stylizowany na gangstera, otoczony klerykami-wykidajłami. W filmie „Monty Python i Święty Graal” drwią nie tylko z celibatu i religijnych obyczajów. Ostrze satyry kierują nawet na Biblię, kiedy w ewangelicznym stylu odczytują na ekranie instrukcję użycia Świętego Granatu z Antiochii. W „Żywocie Briana” idą jeszcze dalej. Nie dziwi więc, że ich grupa stawała się obiektem ataków, tym silniejszych, im bardziej rosła jej sława. Dobitnie widać to na przykładzie tego ostatniego filmu.

Jak wspominają członkowie Monty Pythona, pomysł na „Żywot Briana” narodził się jeszcze w czasie promowania „Świętego Graala”. – – opowiada Terry Gilliam. – T – przyznaje, dodając jednocześnie, że szybko odrzucili pomysł nabijania się z Jezusa. – – wyjaśnia.

8353610-brytyjski-znaczek-pocztowy-upamietniajacy.jpg
Brytyjski znaczek pocztowy upamiętniający film "Monty Python i Święty Graal"

Początkowo film miał opowiadać o jednym z uczniów Chrystusa. – – wspomina John Cleese. – – dodaje. Jednak pomysł się nie obronił. Po długich dyskusjach i studiowaniu ewangelii postanowili, że film będzie wychodził od narodzin Jezusa i kazania na Górze Oliwnej, a potem fabuła pójdzie własnym torem.

– podkreśla Terry Jones. –

Problemy i tak zaczęły się pojawiać dość szybko, jeszcze zanim rozpoczęto zdjęcia. Ekipa była już w Tunezji, gdzie powstawał film, gdy niespodziewanie nadeszła wiadomość od dyrektora firmy producenckiej, że zrywa kontrakt i zakręca kurek z pieniędzmi. – – relacjonuje Michael Palin.

8353517-monty-python.jpg
"Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona", Wydawnictwo Poznańskie 2015

Sytuację uratował George Harrison, muzyk z zespołu The Beatles, ogromny fan Pythonów. Czym prędzej założył własną wytwórnię filmową i sfinansował produkcję filmu. Zresztą Harrison zawsze chętnie kręcił się wokół Latającego Cyrku. Jak wspominają członkowie grupy, odznaczał się podobnym jak oni poczuciem humoru. W czasie jednego z koncertów brytyjskich komików w USA wystąpił nawet na scenie jako jeden z kanadyjskich policjantów konnych, śpiewających refren w piosence drwala. I nikt na widowni się nie zorientował.

– stwierdza Michael Palin. Pieniądze George'a Harrisona pozwoliły ekipie swobodnie pracować nad filmem i do ostatniej chwili wprowadzać spontaniczne zmiany w scenariuszu. Tak na przykład powstała niezapomniana scena ukrzyżowania ze słynną piosenką „Always Look on the Bright Side of Life”. – – opowiada Eric Idle, autor piosenki.

– dodaje John Cleese.

Oczywiście Pythoni nie byliby sobą, gdyby nawet w ostatnich minutach filmu nie dorzucili jakiejś zgrabnej prowokacji. – – wspomina Terry Gilliam. –

Te obawy okazały się całkiem trafne. Pokazom „Żywotu Briana” towarzyszyły intensywne sprzeciwy, zwłaszcza w USA, gdzie ludzie zaczęli nawet organizować manifestacje. – – mówi Eric Idle. – – wspomina Terry Jones.

– przypomina sobie Michael Palin. – – dorzuca John Cleese.

8353455-monty-python.jpg
"Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona", Wydawnictwo Poznańskie 2015
8353486-monty-python.jpg
"Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona", Wydawnictwo Poznańskie 2015

Protesty szybko się rozszerzały, co początkowo bawiło Pytonów, a potem zaczęło nieco niepokoić. – – wyjaśnia Eric Idle i dodaje: – .

„Żywot Briana” początkowo zbierał krytyczne głosy także w słynącej przecież z absurdalnego poczucia humoru Wielkiej Brytanii. Czasem przy okazji okazywało, że ci, co krzyczeli najgłośniej, nie widzieli filmu. Michael Palin wspomina, że jeden z radnych z Devon stwierdził, iż , a biskup Southwark zaatakował Pythonów w jednym z telewizyjnych programów, zarzucając im, że sparodiowali Jezusa postacią Briana. W ten sposób wyszło na jaw, że duchowny był w błędzie, bo nie widział początku filmu, gdzie obie postacie pojawiają się oddzielnie. Jak żartuje Palin, biskup przegapił pierwszy kwadrans, bo jadł obiadek.

Oburzenie krytyków przynajmniej raz udało się także wykorzystać w kampanii promocyjnej. – – opowiada Terry Jones.

8353548-monty-python.jpg
"Monty Python. Autobiografia według Monty Pythona", Wydawnictwo Poznańskie 2015

„Żywot Briana” naśmiewający się z chrześcijańskich i judaistycznych fundamentalistów religijnych pominął jedną równie ważną i dużą religię. Islam. Nie znaczy to jednak, że brytyjscy komicy nie planowali wziąć na warsztat także muzułmanów. Zdradzają to, opowiadając o kulisach kolejnej produkcji kinowej, złożonego ze skeczów filmu „Sens życia według Monty Pythona”. Ale tak jak nie posunęli się do drwin z Jezusa, tak nie odważyli się kpić z Mahometa i islamskich duchownych. I to jest ta granica, której nie zdecydowali się nigdy przekroczyć. Może to i dobrze, bo jak dość trafnie zauważa John Cleese, mogło to się dla nich źle skończyć:

Napisaliśmy z Grahamem sporo scen, w jednej bohaterowie zostają porwani przez ajatollaha, bardzo podobnego do Chomeiniego. Było tam trochę parodii ajatollaha, więc podejrzewam, że gdybyśmy to nakręcili, zostalibyśmy obłożeni fatwą, mówię całkiem serio. Zapewne zawdzięczam swoje życie temu, że nie zdołaliśmy nakręcić takich scen. Jednak mam wrażenie, że taka droga byłaby bardziej obiecująca.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj