Sprawa dotyczy kilku programów TVP Gdańsk z lat 2017-18, poruszających przede wszystkim temat inwestycji prowadzonych w Sopocie.

W pozwie władze Sopotu żądają od dyrektor oddziału TVP w Gdańsku Joanny Strzemiecznej-Rozen oraz dziennikarza Jakuba Świderskiego przeprosin oraz sprostowania nieprawdziwych i nieścisłych treści w materiałach telewizyjnych. W ocenie samorządu, audycje te naruszały dobry wizerunek i renomę miasta oraz "podważały zaufanie niezbędne do pełnienia zadań publicznych".

Strona powodowa chce też zapłaty 10 tys. zadośćuczynienia na cele charytatywne (Fundacja +Nasz Przyjazny Dom", która buduje dom dla osób niepełnosprawnych w Sopocie).

TVP przekroczyło wszelkie normy, pokazując stronniczość i brak jakiegokolwiek obiektywizmu. TVP stało się stroną sporu politycznego dążącego jako medium finansowane ze środków publicznych do wyeliminowania jednej ze stron sporu politycznego - powiedział dziennikarzom prezydent Sopotu, Jacek Karnowski.

Zdaniem samorządowca, TVP Gdańsk stało się "medium partyjnym, które inspiruje wręcz niektóre działania jak np. referendum o odwołanie (Karnowskiego) ze stanowiska prezydenta miasta".

Będę namawiał też innych prezydentów miast do wystąpienia na drogę sądową przeciwko TVP, bo uważam, że media publiczne opłacane z naszych pieniędzy, z podatków, powinny służyć wszystkim Polakom, a nie być skierowane przeciwko części społeczeństwa - zaznaczył Karnowski.

Szefowa TVP Gdańsk nie była obecna na rozprawie, reprezentował ją adwokat.

Pozwany dziennikarz TVP Gdańsk Jakub Świderski powiedział mediom, że pozew władz Sopotu przeciwko niemu jest ograniczaniem wolności słowa.

Uważam, że władze miasta Sopotu, prezydent Jacek Karnowski ucieka od tematów, które są dla niego niewygodne. Mówienie o prywatyzacji dworca kolejowego, o wyprowadzaniu gminnych terenów do prywatnych spółek - to są tematy, o których powinno się mówić otwarcie. A próby uciszenia dziennikarzy poprzez pozywanie do sądu za miejskie pieniądze mojej osoby uważam za nieskuteczny sposób kneblowania wolności słowa - mówił Świderski, który w latach 2002-06 był radnym Sopotu reprezentującym komitet wyborczy prezydenta Jacka Karnowskiego.

Na pierwszej rozprawie jako świadek zeznawała rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Sopocie Magdalena Czarzyńska-Jachim.

Świderski zapytał świadka, czy w magistracie wprowadzono zakaz udzielania mu jakichkolwiek wywiadów.

Z uwagi na to, że wiele programów TVP Gdańsk na temat Sopotu było zmanipulowanych w maju 2017 r. wydaliśmy oświadczenie, w którym poinformowaliśmy, że na wszelkie pytania ze strony TVP Gdańsk odpowiedzi będą udzielane tylko w formie mailowej. Uznaliśmy, że nie będzie żadnych wypowiedzi przed kamerą i dotyczyło to wszystkich dziennikarzy TVP Gdańsk - odpowiedziała Czarzyńska-Jachim.

Podczas rozprawy mówiono też m.in. o programie TV, w którym na tle herbu miasta Sopotu przedstawiona została postać Al Karnolo.

Taka gra słów budzi powszechne skojarzenie nazwiska prezydenta Sopotu z Al Capone i mafią - oceniła rzecznik prasowy sopockiego UM. Świderski powiedział zaś dziennikarzom, że Al Karnolo to "postać fikcyjna".

Przed rozpoczęciem rozprawy przed budynkiem gdańskiego sądu odbyła się manifestacja. Kilkanaście demonstrujących osób miało ze sobą transparenty z takim hasłami jak: "TVP łże", "Żądamy prawdy w telewizji publicznej", "Odwołać Kurskiego".