Jacek Międlar pochwalił się w sieci swoją legitymacją SDP, podpisaną przez samego prezesa, Krzysztofa Skowrońskiego. Na tę wiadomość od razu zareagowali internauci. "Niestety SDP od jakiegoś czasu reprezentuje głównie siebie, a nie środowisko" - napisał Tomasz Żółciak z "Dziennika Gazety Prawnej".

Reklama

Z kolei bloggerka Kataryna wskazywała, że decyzja SDP nie mogła zapaść przypadkiem. "Międlara musiała rekomendować jedna osoba - może Greniuch, który tez jest członkiem SPD? - ale do przyjęcia go niezbędna była opinia komisji członkowskiej oddziału oraz decyzja zarządu oddziału. To nie jest wypadek czy przeoczenie. To efekt całej procedury zakończonej podpisem KS" - napisała.

Reakcja prezesa SDP

Na burzę w sieci w końcu zareagował sam Krzysztof Skowroński. Wydał dość dziwne oświadczenie. "Procedura przyjmowania do SDP jest kompetencją oddziałów stowarzyszenia. Podpis prezesa jest formalnością. Podpisując kilkanaście legitymacji, tej Jacka Międlara nie zauważyłem. Jacek Międlar nie spełnia warunków Kodeksu Etyki Dziennikarskiej i nie powinien być członkiem SDP" - napisał.

Międlar odpowiada Skowrońskiemu

Na słowa Skowrońskiego Międlar odpowiedział na Twitterze. " publikuję opinię Komisji Członkowskiej z uzasadnieniem. Uchwała w posiadaniu OD. Posiadam korespondencję w tej sprawie, również z sekretariatem Zarządu Głównego.
Dlaczego szef SDP wprowadza w błąd opinię publiczną" - napisał. Dołączył m.in. skan pisma, podpisanego przez zarząd oddziału dolnośląskiego SDP, w którym czytamy, że po "analizie działalności dziennikarskiej", postanowiono przyjąć "red. Jacka Międlara w poczet członków SDP".

Kim jest Jacek Międlar?

Jacek Międlar to nacjonalista i były ksiądz. W kwietniu 2016 roku odprawiał mszę świętą z okazji obchodów 82. rocznicy powstania Obozu Radykalno-Narodowego w Białymstoku. Jak podawały regionalne media, w kazaniu nazwał on narodowo-katolicki radykalizm "chemioterapią dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski". Po tych uroczystościach dostał od przełożonych całkowity zakaz wystąpień publicznych. Pod koniec września 2016 roku wystąpił ze Zgromadzenia Księży Misjonarzy.

W listopadzie 2016 roku podczas przemówienia we Wrocławiu nawoływał do wojny z "lewactwem, żydostwem i komunizmem, które wciąż panoszy się po naszej ojczyźnie". "Czy to przypadek, że Mark Zuckerberg (współzałożyciel Facebooka - PAP) jest Żydem i kasuje patriotyczne, katolickie i narodowe profile? Czy to jest przypadek?" - pytał.Na swojej stronie internetowej ostatnio oskarżał Episkopat Polski o "zdradę Polski" i o to, że "rękami Caritasu sprowadza do Polski islamistów".

Jest także autorem książki "Moja walka o prawdę. Wyznania byłego księdza", której sprzedaż zablokowano m.in. w Empiku ze względu "na liczne zgłoszenia klientów, że szerzy ona mowę nienawiści" - jak tłumaczyła rzeczniczka sieci.

Reklama